Heroes: Bunt Nekromantów – Część 8 Part 1

Poszła do szkoły czarów. Wiedziała, że jeśli coś miała znaleźć, to właśnie tam. Myśl, dzięki której sprowadzi duszę do koncepcji, okazała się fikcją. Co prawda udało jej się rozpocząć nową naukę w Bracadzie, ale nie taki był jej cel.

Wszedłszy do szkoły czarów natychmiast zapytała czarodzieja o wszelkie informacje mówiące o duszy. Ponownie się nie odezwał, tylko wskazał palcem na drugi koniec budynku. Przeszedłszy obok strażników znalazła się w części niedostępnej dla kadetów. Tym razem wybrała drugi z korytarzy i doszła do jego końca, aż trafiła do pomieszczenia, w którym znajdowało się mnóstwo półek z powsadzanymi do nich zwojami. W pokoju siedzieli czarodzieje, którzy w ciszy skupiali się na ich treści. Dziewczyna wzięła najbliższy rulon i usiadła do jego lektury.

Okazało się, że była to tablica szmaragdowa mówiąca o kluczu do życia i śmierci. Kilkukrotnie czytała go, więc niechętnie zagłębiła się w jego treść. Wspominał, że kiedy ciało znajduje się w równowadze nie zostanie dotknięte palcem śmierci. Przewinęła zwój. W dalszej części wspominał, że wszystko co żyje posiada swoją formę i żyje dzięki duchowi.

– Jak się okazuje nie wszystko. – psioczyła Hinta.

Czytając dalej wspomniał o miejscu, w którym dochodzi do równowagi biegunów i jest nim serce Enroth. – Dziękuję za informację, szkoda tylko, że nie mówisz jak się tam dostać. – Ponownie przewinęła tą część zwoju, bo znała jego dalszą część, a gdy zauważyła, że i ona zawierała znajomą przez dziewczynę metodę pozbycia się jarzma ciemności odniosła zwój na miejsce.

Wzięła następny, który mówił o podstawie magii. Początkowo sądziła, że udało jej się znaleźć perełkę, ale gdy odkryła, że zawarte są w niej przestrogi przeciwko magii ciemności oraz wychwalenie magii światła, to odłożyła go na miejsce. Wyciągnęła następny ze zwojów, w którym była napisana przestroga, aby iść drogą światła i być pomocą dla innych, zwłaszcza dla tych, którzy ulegli jarzmu nocy.

– No czemu ta ciemność jest taka zła, o co w niej chodzi? – spytała samą siebie na tyle głośno, że kilku czarodziei odwróciło się w jej kierunku. Przeprosiła ich i wróciła do przerwanej lektury.

Hinta nie wiedziała, w którym kierunku pójść w poszukiwaniu odpowiedzi. Chodziła po całym pomieszczeniu zastanawiając się, gdzie mogłaby dowiedzieć się czegoś jeszcze o duszy. Problem w tym, że przeczytała wiele zwojów dotyczących niej i miała wrażenie, że dowiedziała się wszystkiego, co mogła się z nich dowiedzieć.

Niechętnie wzięła następny, który mówił o wolności przestrzeni. Widząc go miała ochotę rozerwać go na strzępy, lecz ze złością odstawiła na półkę. Nim wyciągnęła następny stanęła chwilę. Miała dziwne wrażenie, że powinna dać szansę tamtemu zwojowi. Nie rozumiała tego odczucia. Zapamiętała jego treść i to na jego podstawie doszła do wniosku, że dusza może wejść do koncepcji, co okazało się kłamstwem.

Walczyła chwilę ze sobą, po czym ściągnęła zwój z półki i rozpoczęła jego lekturę. Pisało w nim, że należy opuścić swoje ciało i wędrować przez bezkres eteru. Należało zrozumieć, że to dusza jest wszystkim, a ciało jest niczym. Należy odciąć się od ciała, aby stać się wolnym prawdziwym światłem. Wiedziała o tym. Wiedziała, że skoro ciało jest niczym, to dusza nie przejmuje się, do którego ciała wejdzie, byle tylko stworzyła koncepcję. Udowodniła, że nie każde ciało jest w stanie przyjąć duszę.

Zniechęcona pierwszą sprzecznością skupiła się na jego dalszej części. Wspominał, że wszystko co istnieje jest tylko aspektem rzeczy większych. Materia płynie niczym prąd przemieniając się ciągle z jednej rzeczy w inną. Również i teraz złapała kolejną nieścisłość. Skoro byłoby tak, jak mówił zwój, to dusza przemieniłaby się z jednej koncepcji w drugą. Udowodniła, że tak się nie dzieje.

Już miała odłożyć zwój, lecz gdy przeczytała następne zdanie, zawiesiła się. Mówiło ono, że przez wsze czasy istniała wiedza nigdy nie zmieniona, choć pogrzebana w ciemności. Nie zagubiona, lecz zapomniana.

Ciemność – znowu to słowo pojawiło się jej w głowie. Zapomniała o nim, chcąc udowodnić, że magia, koncepcja i żywioły stanowią jedno, a przez to dusza do nich wejdzie. Czyżby jednak miała coś z tym wspólnego?

– Hinta! Hinta! – Męski głos wyrwał ją i pozostałych z zadumy. Odwróciwszy się zauważyła Listru, który biegł w jej stronę. Złapał ją za rękę. – Chodź szybko.

– Ale co się dzieje?

– Nie ma czasu na tłumaczenia

Natychmiast z nim pobiegła.

 

Myślał, że pomagając Hincie zaimponuje jej. Razem z Listru doszli do przełomowego odkrycia, że magia, koncepcja i żywioły są jednym. Rozpoczęli alchemię i nauka szybko zdobywała nowe grono zwolenników. Nawet sam Wielki Wezyr wychwalił ich przy wszystkich magach, czarodziejach i innych ważnych osobistościach Bracady.

Jednak dla Hinty to wciąż było mało. Cały czas próbowała czegoś dowieźć. Ostatnio nawet jego żartobliwy ton nie poprawiał jej nastroju. Chciał ją zrozumieć, ale ona nie chciała mu w tym pomóc. Wciąż ją wspierał, jak tylko mógł, ale dziewczyna coraz mniej mu mówiła. Wcześniej rozmawiali o magii, o żywiołach, o wierze Gnotr, o życiu w Bracadzie i o każdym temacie, który rozpoczęli. Miał wrażenie, że od pewnej chwili unikała z nim dyskusji.

Ich odkrycie tak bardzo spodobało się Wielkiemu Wezyrowi, że prosił, aby rozpoczęli pracę nad gargulcami, którzy będą pilnowali najważniejszych miejsc w Bracadzie. Aczkolwiek mistrz Thane razem z Listru poszli o krok dalej i gdy wykuli w skale humanoidalną postać okazało się, że i jej można nadać żywioły. Nazwali go golemem, który jest silniejszą wersją gargulca.

Listru poprosił Muwala, aby ten przygotował mu kolejne materiały do gargulców. Lekkoduch zauważył kilkanaście worków z rudą żelaza oraz innymi minerałami potrzebnymi do tego. Wszystkie były mokre, toteż polał po nich żrącą substancją, która jak się okazało świetnie wchłaniała wodę. Substancja po wchłonięciu wody natychmiast skropliła się na ziemię. Następnie podgrzał wodę, którą dodawali do koncepcji.

Czuł lekko żrący zapach, ale przyzwyczaił się już do niego. Jednak po chwili woń stawała się coraz intensywniejsza, a przez to mocniej kręciło mu się w głowie. Odwróciwszy się dostrzegł, że woda, która osiadła na suficie skraplała się na rozlaną substancję.

Miał problem z ustaniem o własnych siłach. Zmierzał do wyjścia, lecz nieostrożnie uderzył głową w kocioł i jego zawartość rozlała się po jaskini. Po zetknięciu wody z substancją jej opary natychmiast uniosły się z ziemi.

Krztusił się, a jego gardło zamieniało się w ogień. Zamknął oczy i nie widząc nic szedł w stronę wyjścia, ale potknął się o jeden z worków i upadł na ziemię. Nie mając siły powstać czołgał się na zewnątrz. Gdy dym chwilowo nie był tak intensywny otworzył oczy i dostrzegł, że do wyjścia miał niedaleko. Widok ten podbudował go na duchu. Czołgał się, mając nadzieję, że wyjdzie stąd o własnych siłach.

 

Jeśli chcecie odkryć więcej tajemnic ze świata Heroes, to zapraszam na stronę:

/kategoria/inne-wpisy/

A tam między innymi:

/heroes-dlaczego-tworcy-niewiele-ukazali-z-uniwersum-heroes/
/heroes-gavin-magnus/
/heroes-tarnum-skad-u-niego-taka-nienawisc/
/heroes-czy-musialo-dojsc-do-rozliczenia/

A jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o uniwersum Might and Magic, to zapraszam na stronę Fandomu:
https://mightandmagic.fandom.com/wiki/Main_Page

Heroes: Bunt Nekromantów – Część 7

Heroes: Bunt Nekromantów – Część 7

Nad stworzeniem gargulca pracowali kilka dni. Po utworzeniu go postanowili dać sobie dzień odpoczynku, jednak gargulec nie dawał spokoju Hincie.

– Dlaczego w ogóle nie reagujesz na nic innego? – Zastanawiała się dziewczyna ilekroć spojrzała na niego. Zbudowali koncepcję, spowodowali, że żywioły cały czas się w niej znajdowały i nawet ożyła na swój sposób. – To dlaczego nie można się z tobą porozumieć?

Wiedziała, że ze zwojów w jaskini nie znajdzie odpowiedzi na to pytanie. Potrzebowała kolejnych i w tym celu zmierzała do szkoły czarów, lecz przed wyjściem zjawił się mistrz Thane, który spoglądał na nią i na gargulca. Był równie zmieszany, jak dziewczyna.

– To jest ta koncepcja, którą stworzyliście? – Wskazał na gargulca.

– Zgadza się mistrzu – potwierdziła nieśmiało zastanawiając się skąd on wie czego tutaj dokonali.

Podleciał do gargulca, który podobnie jak na Hintę również i na niego nie zwracał uwagi. Parokrotnie był bliski uderzenia go, lecz dżin w ostatniej chwili zszedł mu z drogi.

– Listru powiedział o koncepcji, którą utworzyliście i przyszedłem zobaczyć na własne oczy. Jakim cudem ona się porusza? – Listru, mogła się domyśleć, że nie będzie trzymał języka za zębami. Widziała, że Thane’a przerażało to, czego dokonali. Widziała, że chciał jak najwięcej dowiedzieć się o gargulcu, ale również nie chciał poznać odpowiedzi. Opowiedziała mu o sposobie w jaki to zrobili. Im dłużej słuchał, tym bardziej był zauroczony nowym towarzyszem, a gdy skończyła spytał. – Chcesz mi powiedzieć, że w tej koncepcji, znajdują się wszystkie żywioły, podobnie jak w nas?

Kiwnęła głową.

– Jednak nie możemy zrozumieć, dlaczego nie mamy możliwości porozumienia się z nim.

– Z prostej przyczyny. To, że koncepcja posiada żywioły nie oznacza, że będzie posiadała własną świadomość. Nie weszła do niej dusza.

– Skąd taka pewność mistrzu? A jeśli tak, to dlaczego w takim razie żyje?

– Stąd mam pewność Hinta, że świadomość to jest coś, co może funkcjonować dzięki duszy. A to dlaczego żyje, to już będzie mi spędzało sen z powiek. Odnoszę wrażenie, że obeszliście prawa Gnotr, ale mimo to ona wykazała się większą przebiegłością niż się spodziewaliście.

– Co przez to mamy rozumieć?

– To, że bogini najprawdopodobniej nie powiedziała nam wszystkiego, bo nie zdążyła tego zrobić.

– Czyli Listru nie miał racji mówiąc, że bogini wszystko spisała w tablicach szmaragdowych? – Cieszyłaby ją świadomość, gdyby okazało się, że miała rację.

– Tak i nie. – odrzekł dżin. – Tak, jeśli spojrzymy pod względem wskazówek do życia, to rzeczywiście wszystkie nam dała, ale jednak chciała też, abyśmy odkrywali prawdę i do niej dążyli. Zarówno, jeśli chodzi o szerzenie dobra, o życie na tym świecie i po śmierci, o dążeniu do doskonałości i o wszelkich zasadach postępowania, które zostały spisane w trzeciej tablicy szmaragdowej.

Mówiła o byciu skromnym i szerzenia się swoją wiedzą zarówno z mędrcami, jak i z ignorantami, czy o nieszerzeniu strachu wśród innych, bo wtedy istota znajduje się w ciemności.  Jednak co te zasady mają wspólnego z dążeniem do prawdy, o którym wspominał mistrz Thane?

– Ta tablica szmaragdowa mówi nam, jak powinniśmy żyć, natomiast nie ukazuje całej prawdy.

– To zależy, jak na nią spojrzysz. Jeśli oczekiwałaś jakiejś wielkiej tajemnicy, to rzeczywiście możesz poczuć się zawiedziona. – Zmienił temat. – Nie będę ukrywał, że ten gargulec, jak żeście go nazwali, przeraża mnie, ale muszę przyznać, że jestem z was dumny, za to, że dążycie do prawdy.

Nie czuła się dumna. Nie taki miał być efekt stworzenia gargulca. Oczekiwała, że wraz ze stworzeniem koncepcji dusza do niego wejdzie i będą mogli swobodnie się z nią porozumieć. Jednak dusza wciąż pozostawała poza przestrzenią. Nadal musiała poszukiwać nieśmiertelności i nie miała pojęcia jak to zrobić.

W międzyczasie do jaskini przybyli Listru i Muwal. Lekkoduch był zaskoczony niespodziewanym gościem, natomiast prymus ucieszył się z obecności dżina. Hinta groźnie spojrzała na chłopaka i miała nadzieję, że odczytał przekaz.

– Dzień dobry mistrzu Thane. – przywitali się kadeci.

– Witajcie uczniowie. Właśnie rozmawiamy z Hintą w sprawie tego, czego żeście dokonali i uznałem, że musze o tym powiedzieć Gavinowi Magnusowi.

Dziewczyna spojrzała na dżina mając nadzieję, że się przesłyszała, podobnie Muwal, jednak Listru patrzył z dumą na myśl, że to, co spodobało się dżinowi spodoba się też i Wielkiemu Wezyrowi.

– Mistrzu Thane – zaczęła nieśmiało – dziękujemy za docenienie naszej pracy, ale nadal jeszcze musimy wiele odkryć w związku z żywiołami, magią i koncepcją, ponieważ wydaje nam się, że to początek naszej pracy.

– Nic nie szkodzi Hinta. Z przyjemnością wam pomogę.

I to były słowa, których nie chciała usłyszeć.

 

Jeszcze tego samego dnia mistrz Thane był u Gavina Magnusa, którego następnie ściągnął do jaskini Hinty. Wielki Wezyr był równie zaskoczony co dżin, ale gdy opowiadali im, w jaki sposób tego dokonali, wręcz promieniał z dumy, że tak mądrzy kadeci przybyli do Bracady i chcieli poznawać tajniki magii.

Gavin uznał, że o odkryciu kadetów musiała dowiedzieć się cała Bracada. Przede wszystkim czarodzieje musieli poznać tajemnice nowo poznanej sztuki. Razem z  Hintą, Muwalem i Listru nazwali ją Alchemią, a oni stali się jej pierwszymi alchemikami. Chciał, żeby również ją nauczali, jednak Muwal i Hinta natychmiast odmówili. Listru zgodził się, pod warunkiem, że dżin będzie mu pomagał. Władca nie miał nic przeciwko.

Kilka dni później Gavin Magnus postanowił wychwalić całą trójkę na oczach wszystkich czarodziei, magów i kadetów Bracady. Uroczystość zorganizował we wschodniej części Celeste, gdzie znajdował się obelisk. Oprócz magów i czarodziei zjawili się również mistrzowie z innych gildii. Przybyli: mistrzyni Gayle z magii powietrza, mistrz Lews, czy mistrz Ethan, którzy specjalizowali się w magii światła oraz Reginald Uzdrowiciel.

Gdy wszyscy możni znaleźli się w podniebnym mieście Wielki Wezyr rozpoczął przemówienie.

– Dziękuję wam wszystkim za obecność drodzy przyjaciele. Jak dobrze wiecie ostatnio odkryliśmy, że magię nie tylko możemy wykorzystać, do rzucania zaklęć, ale do tworzenia innych rzeczy. Dlatego chciałbym, abyście zgotowali gorące oklaski dla Hinty, Muwala oraz Listru.

Nastały żywe owacje, które Hinta chciała, jak najszybciej zakończyć. Źle się czuła będąc wytknięta przez kogokolwiek. Później Wezyr opowiadał o sposobie w jaki ożywili gargulca i postanowił, że sztuki alchemii od tej chwili będzie uczył Listru, z pomocą mistrza Thane’a. Kolejne owacje przelały się przez zebrane towarzystwo, ale to nie były wszystkie informacje, które chciał przekazać.

– Uzgodniłem też z pozostałymi mistrzami, że Hinta, Muwal oraz Listru już nie mogą pozostać kadetami, tylko od tej chwili stają się czarodziejami.

Cała trójka spojrzała na Wielkiego Wezyra, jakby ten opowiadał o rzeczach, które ich nie dotyczą. Chwilę później dostrzegli rozsuwający się tłum, a z niego wyłoniły się trzy osoby, które miały szaty i kostury magiczne dla każdego z nich. Przekazali im je i Hinta nie mogła nadziwić się zaszczytu, którego dostąpiła. Założyła magiczną szatę i wręcz czuła, jak przebiegła przez nią duma.

Później nastąpiły dyskusje, w których każdy z czarodziei i mistrzów chciał się dowiedzieć w jaki sposób stworzyli tego gargulca. Opowiedzieli im, jak obeszli prawa Gnotr, a im dłużej opowiadali , tym bardziej kiwali z uznaniem.

Hinta próbowała jakoś wymknąć się z uroczystości, bo choć cieszyły ją zaszczyty, które spadły na nią, to czuła się nieswojo, kiedy przytłaczało ją towarzystwo. Wymknęła się i wróciła do jaskini. Wciąż czuła potrzebę odkrycia nieśmiertelności.

 

Inspiracją do opowiadania Buntu Nekromantów było opowiadanie The Nether Gods Necromancy Origin:
https://mightandmagic.fandom.com/wiki/Necromancy_origin

Pozostałe artykuły o świecie Heroes znajdziecie w sekcji pozostałe wpisy, a tam:
/heroes-dlaczego-tworcy-niewiele-ukazali-z-uniwersum-heroes/
/heroes-gavin-magnus/
/heroes-tarnum-skad-u-niego-taka-nienawisc/

Heroes: Bunt Nekromantów – Część 6

Heroes: Bunt Nekromantów – Część 6

Głęboko miała nadzieję, że Listru jednak nie będzie zainteresowany współpracą, ale wszelkie jej nadzieje upadły, kiedy pojawił się w jaskini w fioletowej szacie maga. Rozglądał się, jakby nie wiedział po co tu przyszedł.

– Muwal mi powiedział, co próbujecie zrobić. Chcecie stworzyć koncepcję do której wrzucicie żywioły, bo wtedy dusza powinna w nią wejść. Zgadza się?

Mówił to mocno lekceważącym tonem, co wzburzyło dziewczynę, ale jeszcze tego nie pokazywała.

– Masz rację, chcemy wprowadzić nauki Gnotr, do nowo stworzonej koncepcji.

– Hinta, ale ty zdajesz sobie sprawę, że tak nie powstaje koncepcja? To musi wyjść naturalnie, po pierwsze aby ona powstała, to musi narodzić się woda i to właśnie z niej wychodzi koncepcja. To od niej zaczyna się formowanie, a wy z tego co widzę. – Zerknął na posąg oparty o ścianę. – Zaczęliście od odwrotnej strony.

– Woda też się musi w czymś narodzić. Ona sama z siebie nie powstaje.

– No właśnie, że powstaje sama z siebie. – odrzekł Listru. – To ona kontroluje wszelkie procesy na tym świecie.

– Skoro kontroluje wszelkie procesy na tym świecie, to po co inne żywioły? Jeżeli już chcesz się mądrzyć, to chociaż miej argumenty.

– To właśnie ty Hinta próbujesz wszystkiemu zaprzeczyć nie mając żadnych dowodów. – Gniewnie na niego spojrzała. – Nie rozumiesz, że aby powstała koncepcja, to najpierw coś się musi urodzić? Człowiek, gnoll, centaur, gremlin te wszystkie istoty się rodzą i wówczas wtedy powstaje koncepcja.

– To właśnie Listru żeśmy zrobili – wskazała na posąg. – Stworzyliśmy, lub jak wolisz narodziliśmy koncepcję. Ta rzeźba właśnie jest naszą koncepcją i to do niej próbujemy wprowadzić pozostałe żywioły.

Listru zaczął się śmiać,  nie mogąc powstrzymać się od słuchania tych bredni.

– Hinta, nic nie rozumiesz i nigdy nie zrozumiesz. Siedzenie w tej jaskini tylko ogranicza twoje myślenie. Weź wyjdź na zewnątrz i przestań w końcu się upierać, że bogini się pomyliła. Doskonała mądrość się nie myli.

– Muwal, mówiłam ci, że to nie ma sensu. – zwróciła się do chłopaka. – Wracajmy do pracy i nie traćmy czasu na kłótnie.

Muwal patrzył na śmiejącego się Listru i podburzoną Hintę. Spodziewał się kłótni, ale liczył, że dziewczyna wykaże się większą zawziętością w odpowiadaniu na argumenty chłopaka i nie zamknie dyskusji.

– Listru – rzekł lekkoduch próbując jakkolwiek zachęcić ich do dalszej dyskusji – sam powiedziałeś, że chciałeś wyśmiać jej myślenie, pomagając jej udowodnić, że się myli.

– Tak i już to zrobiłem.

– Nie, nie zrobiłeś. Wyśmiałeś tylko Hintę, a niczego nie udowodniłeś. Na razie tylko przyszedłeś ją wyśmiać.

– Bo jak można wierzyć w zbudowanie koncepcji, wprowadzenie do niej żywiołów i ściągnięcie duszy? Przecież to brzmi jak herezja.

– Może dla ciebie – spokojnie odrzekła – dla mnie ma to logiczny sens, ale nie chce mi się tłumaczyć.

Spokojniejszy ton dziewczyny utemperował chłopaka. Nadal nie podobał mu się ten pomysł, ale nie zamierzał już tak bardzo go krytykować.

– Dobra przepraszam – obydwoje spojrzeli na niego zaskoczeni – racja przyszedłem z nastawieniem, żeby cię wyśmiać, ale z drugiej strony skoro tak bardzo chcesz się przekonać, że nie masz racji, to ci w tym pomogę. Od czego mam zacząć?

Nie mogli wyjść z podziwu, co też on wygaduje.

– To zacznij nam pomagać, jak wprowadzić żywioły do koncepcji. – zarzuciła Hinta.

– Czytaj do tego posągu? – Kiwnęła głową. – To pierwsze pytanie, co masz na myśli, mówiąc wprowadzić żywioły? Żywioł ziemi już masz. Koncepcja ma już coś w posiadaniu oraz ziemia posiada ją. Więc potrzeba pozostałych żywiołów. Jak je wprowadzić nie mam pojęcia, jednak chciałbym zauważyć, że one pokazują się naturalnie. Ogień jest ciepłem w naszym ciele, powietrze to nasz oddech, a woda jest ogólnie uformowanym ciałem. Tą koncepcję zrobiliście z zasobów ziemi, nie z wody.

Nad tym nie pomyślała. Skupiła się na słowach chłopaka i rzeczywiście miał rację. Powinni zacząć tworzenie koncepcji od wody. Jednak woda nie jest budulcem z którego możesz lepić, jak substancja, którą nazwali żelazo.

– I w ogóle czemu ma otwór na wysokości klatki piersiowej?

– Bo to właśnie tam wprowadzimy żywioły.

– Hinta, ale żywioły muszą się rozchodzić po całym ciele.

– Trzymaj. – Podała mu kawałek żelaza. Chwyciwszy go i przystawiła pod nim płonącą pochodnię. Początkowo ciepło nie działało na niego, ale już po chwili Listru coraz słabiej go trzymał, aż w końcu upuścił i dmuchał w swoje palce. – Widzisz? Już masz odpowiedź, jak żywioł ognia rozejdzie się po całej koncepcji.

Zaskoczyła go tym pokazem. Nadal miał mnóstwo pytań, ale jednak dzięki niemu przekonywał się do pomysłu Hinty.

– A wodę i powietrze, to jak zamierzacie wprowadzić?

– I właśnie tutaj mamy problem, który sądziliśmy, że wyjdzie z waszej dyskusji. – rzekł Muwal, który już nie krył się z powodami, dla których go wezwali.

Od tej chwili Listru działał razem z nimi. Chociaż miał mnóstwo pytań co do jej pomysłu, to jednak chciał się przekonać, czy dziewczyna miała rację. Nawet jeśli nie uda jej się wprowadzić duszę do utworzonej przez nich koncepcji, to wiele z tego co zrobili można wykorzystać w innych dziedzinach.

Wziął kilka zwojów i rozpoczął ich czytanie. Głównie skupił się na żywiołach, aby zrozumieć skąd Hinta na to wpadła. Po przeczytaniu kilku z nich zrozumiał jedną rzecz.

– Mamy jeden problem. – Wyrwał ich z pracy. – Nie wystarczy wrzucić żywioły do środka. One powinny być tam cały czas wrzucane.

– Co masz na myśli? – spytała dziewczyna.

– W nas żywioły są cały czas. Żywioł ziemi jedynie jest zmienny bo stan posiadania się zmienia, jedni mają więcej inni mniej. Natomiast pozostałe żywioły są niezmienne. – Nie rozumieli. – Chodzi mi o to, że nie tylko musimy wrzucić je do środka, ale również zrobić coś, aby pozostały tam na zawsze.

– To wiemy, masz jakiś pomysł?

– Nie – odrzekłszy odniósł zwój na miejsce – ale z tych zwojów się tego nie dowiemy. To właśnie w tych minerałach drzemie odpowiedź.

Wstał i podszedł do jednego z worków zabierając garść z nich. Wziął młotek, dłuto i inne narzędzia znajdujące się w pobliżu i począł rozłupywać, przypalać, rozdrabniać i jakkolwiek zmieniać wygląd minerałów ściągniętych przez Hintę i Muwala z wyżyny Bracadzkiej. Mocno zaskoczył tym dziewczynę, bo jednak nie widziała w nim kogoś, kto się nie boi pracy fizycznej.

– Zobaczcie. – Ściągnął ich ku sobie i pokazał, do czego doszedł. – Woda paruje.

– Fajnie Listru, to akurat wiemy, że woda pod wpływem ciepła tak się zachowuje. – rzekł Muwal nie stroniąc od sarkazmu. – Tylko co z tego wynika?

– A to. – Wskazał na sufit, gdzie para wodna zamieniała się w kropelki wody i następnie spływała po ścianie na podłogę. – Wiemy już w jaki sposób woda łączy się z powietrzem, a teraz potrzebujemy zrobić coś, żeby woda cały czas krążyła w ciele.

– Listru masz rację. – wtrąciła się Hinta, która natychmiast wzięła substancję, która po połączeniu z wodą wywołała duży dym w jaskini, tak, że o mały włos nie udusili się.

– Chyba nie zamierzasz zrobić tego, co mam na myśli?! – zmartwił się Muwal.

– Tak, tylko na zewnątrz, spokojnie.

– Na co ty wpadłaś? – spytał Listru.

– Zobaczysz. Weźcie naszą koncepcję.

We dwóch wyciągnęli koncepcję z jaskini, a Hinta wsadziła do środka nieco wyschniętej trawy i położyła do otworu wydrążonego wewnątrz koncepcji. Nad nią postawiła mały statyw, w którym znajdowała się woda. Pod trawę położyła nieco żrącej substancji i zamknęła otwór z jednej strony.

Chcieli jej pomóc, ale nie wiedzieli w czym. Dostrzegłszy ich spojrzenia wyjaśniła.

– Próbuję zrobić mechanizm, na podstawie którego w koncepcji cały czas będą znajdowały się cztery żywioły. Woda, powietrze, ogień i ziemia, mam nadzieję, że dzięki połączeniu wody z tą substancją powstanie ogień, który będzie się zmagał bez przerwy.

Zrozumieli. Zamknęli otwór również z drugiej strony, po czym znieśli go z powrotem do jaskini. Teraz pozostało im czekać. Co jakiś czas któreś z nich podchodziło i dotykało koncepcji, aby sprawdzić, czy ciepło przechodziło przez jej ciało. Po pewnym czasie Hinta poczuła ciepło na końcu jej ręki, aż potem było ono tak gorące, że nie dała rady dotknąć.

Wszyscy skakali z radości, że udało im się wprowadzić żywioły do utworzonej przez nich koncepcji.

I w trakcie tej radości koncepcja skinęła głową, później nieznacznie przekręciła się. Wstrzymali swoją radość i przypatrywali się jej.

– Co to ma być? – spytał Listru przerażony.

– To, w co nie wierzyłeś. Dusza weszła do koncepcji i zaczęła żyć. – Podeszła do niej. – Powiedz mi, jak masz na imię?

Koncepcja nie reagowała na słowa, tylko poruszała swoimi rękami, nogami, głową, aż potem spacerowała po pokoju.

– Jak się czujesz? – zapytała, lecz nie rozumiała.

Koncepcja bez przerwy chodziła po pokoju. Momentami skakała, momentami upadała, po czym ponownie powstawała i tak cały czas poruszała się. Próbowali jakkolwiek się z nią porozumieć. Hinta słownie, Listru lekko ją zaczepiając, czy Muwal przewracając ją, jednak na nic nie reagowała. Była bezwładna i stworzona do tego, żeby poruszać się w przód i w tył.

– To nic nie da, w ogóle nas nie rozumie. – rzekł Listru.

– Szkoda, że nas nie rozumie, ale – Muwal klasnął chcąc wyrwać ich z rezygnacji – udało nam się stworzyć koncepcję. Jak ją nazwiemy? Może po prostu niech to będzie gargulec?

Listru i Hinta spojrzeli na pomysł Muwala i przytaknęli, a gargulec nie zwracał na nich uwagi poruszając się w swoim świecie, w którym jest tylko on.

 

Inspiracją do stworzenia opowiadania było opowiadanie zapisane przez The Nether Gods Necromancy Origin:
https://mightandmagic.fandom.com/wiki/Necromancy_origin

Pozostałe artykuły ze świata Heroes znajdziecie na podstronie pozostałe wpisy, a tam:
/heroes-dlaczego-tworcy-niewiele-ukazali-z-uniwersum-heroes/
/heroes-gavin-magnus/

Heroes: Dlaczego twórcy niewiele ukazali z uniwersum Heroes?

Często w artykułach wspominam, że 3DO i zakupione przez nich studio New World Computing niewiele ukazywało tajemnic z uniwersum Might ad Magic oraz Heroes of Might and Magic. Występuje wiele luk fabularnych, które należałoby dopowiedzieć. W tym artykule nie będę ich wszystkich wskazywał, bo próbuję to robić co tydzień udostępniając wam nowy wpis na stronę. Teraz chciałbym się skupić na powodach takiego podejścia. Chcecie poznać moje przemyślenia? Jeśli tak, to zapraszam do dalszej części.

Zaznaczam, że tym razem skupiam się na swoich przemyśleniach, które nie są poparte żadnymi faktami, a jedynie zachętą do dyskusji.

Dlaczego twórcy Heroes nie odsłaniali tajemnic uniwersum?

Wydaje mi się, że na to pytanie nie ma dobrej odpowiedzi. Może zacznę od tego, które okresy najlepiej są opisane. Najwięcej o świecie Might and Magic wiemy z lat 1110 do 1175 p. C. (po Ciszy). To właśnie w tym okresie wydarzyła się pierwsza wojna o sukcesje na Enroth, później kolejna wojna o władzę, aż przechodzimy na Antagarich, gdzie dzieje się akcja Heroes of Might and Magic III. Poprzez rozbudowane kampanie i mnóstwo dodatków mamy szeroki obraz tego, co się działo w tamtych czasach.

A co było wcześniej?

No właśnie i tutaj już większość faktów umyka. Głównie o wszelkich wydarzeniach wiemy, z serii gier Might and Magic od pierwszej do piątej odsłony. Większość informacji, którymi uraczają nas bohaterowie w trakcie naszych przygód to są opowieści o dawnych wydarzeniach, które mają wpływ na teraz. Fabuły gier zostały dobrze skonstruowane, jednak brakuje tutaj szerszych informacji dlaczego doszło do wcześniejszych wydarzeń.

Z jakiego powodu tak zrobili? Tutaj są już tylko moje sugestie, lecz nie wydaje mi się, że szczątkowe informacje, które podawali twórcy, były dziełem przypadku. Tworząc fabułę gry opierali się wyłącznie na wydarzeniach, które miały wpływ na rozgrywkę, jednak potrafili wplątać jakieś niewielkie informacje, które opisywały przeszłe wydarzenia. Moim zdaniem zabieg był celowy, ponieważ twórcy dawali sobie furtkę do rozszerzenia uniwersum o dodatki do tytułowych serii Might and Magic.

Kolejna sugestia? Rozszerzanie uniwersum pozostawili nam fanom

Nie byłby to pierwszy raz, gdzie to właśnie fani odkrywają uniwersum danego świata i poszukują odpowiedzi na nurtujące ich pytania. Sam jestem takim fanem i również próbuję odkrywać wszelkie tajemnice panujące w świecie Might and Magic. Oczywiście łączy się to z tym, że może zostać utracona tożsamość do pierwotnego świata, ale popieram każdą inicjatywę rozwijającą ten świat.

Ciężko opisać szeroki świat w kilkunastu grach

Ta opinia jest najbardziej racjonalna do wcześniejszych. Mamy do czynienia z dość szerokim okresem wydarzeń, które ciężko zmieścić w kilkunastu grach. Musiałoby powstać jeszcze wiele gier z uniwersum, żebyśmy mogli zapełnić braki pojawiające się w nich.

Z tego powodu cieszy mnie, że to fani biorą sprawy w swoje ręce i dokładają cegiełkę do rozszerzania uniwersum, czy to poprzez tworzenie modów do gier, czy rozwijanie niefanowskich dodatków (Wake of God, Horn of the Abyss i inne nieoficjalne części gry).

A co wy sądzicie o lukach fabularnych w tym legendarnym uniwersum? Dajcie znać w komentarzu 😊

 

Jeśli chcecie poznać pozostałe tajemnice ze świata Heroes, to zapraszam na stronę:

/kategoria/inne-wpisy/

A tam między innymi:

/heroes-gavin-magnus/
/heroes-tarnum-skad-u-niego-taka-nienawisc/
/heroes-czy-musialo-dojsc-do-rozliczenia/

A jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o uniwersum Might and Magic, to zapraszam na stronę Fandomu:
https://mightandmagic.fandom.com/wiki/Main_Page

Heroes: Bunt Nekromantów – Część 5 Part 2

Heroes: Bunt Nekromantów – Część 5 Part 2

Zapomniała o skutkach ubocznych i ponownie wzięła się za poszukiwanie odpowiedniej mieszanki. Nim zabrała się za jakikolwiek minerał przeanalizowała ten, który wywołał tyle zamieszania. Odkryła, że gdy przelewała go po pojemnikach, to substancja nie reagowała gwałtownie. Oczywiście żrący zapach nadal utrzymywał się, ale wystarczyło przystawić szmatkę do ust i już się oddychało swobodniej. Wiedziała, że jak wleje do niej wodę, to natychmiast wydziela się żrący zapach. Sprawdziła odwrotną sytuację. Wyszła na zewnątrz jaskini i gdy przelała do niego płyn, to nic się nie stało, nawet gdy naraz wlała całą menzurkę. Po chwili wsadziła opuszki palców i poczuła jak płyn wyżerał jej skórę. Wyciągnęła go i kilkukrotnie energicznie machnęła dłonią. Zrozumiała, że ta substancja wchłania w siebie całą wodę. Zastanawiała się, jak to wykorzystać.

Skończywszy z płynem wróciła do twardego minerału. Cokolwiek z nim nie robiła to nie chciał się ani rozbić, ani rozdrobnić, jednak zaczął ją intrygować czemu się nagrzewał. Każdy minerał, z jakim się spotkała, po podgrzaniu się kruszył, a ten był twardszy niż skała.

– Musisz się poddać ciepłu.

Jak pomyślała tak też zrobiła. Będąc na zewnątrz zbudowała wielki stos, na którego środku postawiła kocioł z bryłką minerału. Podpaliła go i czekała aż zacznie się coś dziać. Czekała, czekała i czekała, ale nic się nie pojawiało. Nie wiedziała, czego się spodziewać. Liczyła się z jakimiś wielkimi nienaturalnymi pokazami, ale jedyne, czego doświadczyła, to wszechobecnego spokoju. Im dłużej on trwał, tym bardziej ją irytował. Ugasiła ogień i spojrzała do kotła, w którym nie było już bryły, a była jakaś roztopiona substancja, którą można było mieszać. Po schłodzeniu ponownie twardniała.

Uśmiechnęła się mając odpowiedź z czego zbuduje koncepcję.

– Widzę, że się nie poddałaś.

Podskoczyła słysząc głos za sobą. Odwróciwszy się spostrzegła Muwala, który jak zwykle mówił w swoim figlarnym tonie.

– Mógłbyś mnie nie straszyć?

– A ty mogłabyś odpuścić – zażartował. Wiedział, że tego nie zrobi. – Wczoraj byłaś umierająca, a dzisiaj wyglądasz, jakby ktoś modlitwę na ciebie rzucił.

– Ponieważ jestem blisko stworzenia koncepcji.

– Z czego? – Rozejrzał się dookoła. – Przecież tutaj nic nie ma.

– To spójrz do środka. – Wskazała na kocioł.

– I co to jest? Nie wygląda, jakby dało się cokolwiek z tym zrobić.

– Młotem, ani żadną inną mocą tego nie zrobisz, a implozji, czy deszczu meteorytów nie próbowałam. Nie bez powodu jest w kotle, bo wystarczy go solidnie podgrzać i odczekać dłuższą chwilę, wówczas będzie płynna i po ochłodzeniu znowu stanie się twarda.

– Dobrze, ale jak zamierzasz z tego czegoś ulepić koncepcję?

Nie znała odpowiedzi na to pytanie. Wiedziała jak, ale nie wiedziała co do tego wykorzystać. Potrzebowali ulepić formę, z której powstanie koncepcja, lecz z czego ją zrobić?

– Znasz może jakiś minerał twardszy niż ten? – wskazała na kocioł.

Pokręcił głową.

– A spróbuj troszkę nalać na tamten granit. – zasugerował chłopak.

– Co szkodzi spróbować.

Ponownie podgrzali kocioł, aby zmiękczyć materiał. W międzyczasie rozmawiali o wierze Gnotr, żywiołach, magii i innych magicznych elementach, o których nie uczono w Erathii. Chłopak chciał zmienić temat rozmowy, lecz Hinta nie chciała o niczym innym rozmawiać. Zwątpił po kilku próbach.

– Pewnie już jest gotowe. – Podbiegła do kotła, gdzie minerał znajdował się w płynnej konsystencji. Ugasili ogień, podnieśli kocioł i wylali go na bryłę granitową. Czekali aż cokolwiek się z nim stanie, ale nie zmienił swojego kształtu, a substancja rozlała się po nim. Ona nie dała rady, ale młot i dłuto już tak. – To już wiemy co robić. Tylko potrzebujemy go więcej.

 

Granit w nieskończonej ilości znajdował się w wyżynie Bracadzkiej. Tam Hinta odkryła jedno ze złóż tego minerału i wzięli go tyle na ile im możliwości pozwalały. Wróciwszy do jaskini wzięli dłuto i młotki w ręce i zaczęli kształtować formę, do której mieli wlać roztopioną substancję.

– Pamiętaj, w środku musimy mieć miejsce, gdzie wrzucimy wszystkie cztery żywioły.

– Tak pamiętam, a masz jakiś pomysł, jak to zrobić?

Nie miała, ale to zmartwienie na później. W tej chwili skupili się na kształtowaniu formy. Młoty i dłuta poszły w ruch, a odgłosy odrywania się odłamków z minerałów to były jedyne dźwięki wychodzące z jaskini.

Bez wytchnienia pracowali przez kilka dni. Kiedy byli gotowi stopili odpowiednią ilość substancji i wlali do środka formy. Odczekali dłuższą chwilę i przechyliwszy ją wyleciała koncepcja, która przypominała posąg.

– Wymyśliłaś sposób, jak wrzucić te żywioły do środka?

– Nie wymyśliłam. – Patrzyła na posąg zimny jak lód. – Nie mam pojęcia, jak to zrobić.

– Ale ja chyba wiem, kto może nam pomóc.

– Jeśli masz na myśli Listru, to dziękuję za propozycję, nie skorzystam.

– Dlaczego? Może i się nie lubicie, ale wiedzy mu nie możesz odmówić.

– Wiedzy? Proszę cię, wmówisz mu wszystko, jeżeli nazywasz się Gavin Magnus albo Thane. On nie ma własnego zdania i nawet nie zapyta czemu coś się dzieje.

– Ale jakoś na zajęciach, to kłócisz się z nim bez końca.

– Bo nie będzie mi wmawiał kłamstw.

– Chciałbym zauważyć, że z tych kilku kłamstw wypłynęły rzeczy, o które sam mistrz Thane musiał zapytać Wielkiego Wezyra. Więc nie wiem, jak to robicie, ale dzięki waszej kłótni dochodzicie do nowych wniosków. Więc może i teraz wpadniecie na coś? – Miał rację, nie raz dokonywali zaskakujących odkryć i dostrzegali to, co nie wprost zostało zapisane w tablicach szmaragdowych. – Więc jak? Nadal będziesz chciała dojść do wszystkiego sama, czy dasz sobie pomóc?

Nie miała ochoty na współpracę z Listru. On już dawno tablice szmaragdowe przyjął za fakt i zgadza się z nimi co do joty. Jednak Muwal miał rację, możliwe, że wspólnie na coś wpadną.

– Po pierwsze nie robię wszystkiego sama, bo bardzo mi pomagasz i jestem wdzięczna za to. Po drugie – musiała zaczerpnąć tchu, bo te słowa już jej ciężej przychodziły – możesz mu powiedzieć co robimy, ale jeśli się nie zgodzi, to nie mam zamiaru go wiecznie przekonywać.

 

Chcecie dowiedzieć się więcej o świecie Heroes? To zapraszam na podstronę „Pozostałe wpisy” a tam:
/kategoria/inne-wpisy/
/heroes-tarnum-skad-u-niego-taka-nienawisc/
/heroes-czy-musialo-dojsc-do-rozliczenia/

Inspiracją do powstania opowiadania stanowi opowiadanie The Nether Gods opisujące powstanie nekromantów w świecie Heroes:
https://mightandmagic.fandom.com/wiki/Necromancy_origin

Heroes: Bunt Nekromantów – Część 5 Part 1

Heroes: Bunt Nekromantów – Część 5 Part 1

Miała cel, którym nie pyszniła się na całą Bracadę. Gdy nauczyła się zaklęcia wroty wymiarów, to szybko wykorzystała go przenosząc się do mroźnej Wyżyny Bracadzkiej. Początkowo ciężko jej było przyzwyczaić się do zimnego wiatru, czy wszechobecnych płatków śniegu wysysających z niej ciepło, jednak przyświecający jej cel minimalizował nieprzyjemne odczucia. Wybrała się tam, aby odkryć potrzebne składniki do stworzenia koncepcji.

Poszukiwała odpowiednich minerałów do zbadania. Najpierw szukała w pustyni Bracadzkiej, jednak miała wrażenie, że wciąż patrzyła na wyschniętą ziemię, piasek lub pojedyncze skały, które nie miały żadnych właściwości. Szukała swojej nadziei w mroźnej Wyżynie Bracadzkiej i ledwo zapuściła się w głąb krainy i już kilka minerałów odnalazła. Jeden z nich wyglądał jak kryształ, lecz w porównaniu do niego był kruchy i przeźroczysty. Nazwała go Salmiak. Drugiego z  nich wykopała ze stwardniałego podłoża. Również był kruchy i również tworzył konsystencję krystaliczną. Później znalazła jeszcze kilka innych minerałów i substancji, które zamierzała wykorzystać w tworzeniu koncepcji.

Wróciła na pustynię Bracadzką i po zgromadzeniu minerałów rozpoczęła badania. Najpierw sprawdziła ich konsystencję. Niektóre z nich kruszyły się w ręce. W inne musiała solidnie przyłożyć, aby je skruszyć. Na kolejne przyzywała piorun. Następne podgrzewała, a jeszcze inne prażyła i wiele podobnych czynności wykonywała do momentu, aż któryś z nich nie zmienił konsystencji. Jeśli to zrobiły oddzielała je od pozostałych minerałów.

W ten sposób kombinowała przez kilka dni, lecz miała wrażenie, że jej działania prowadzą donikąd. Patrzyła na minerały, które zmieniły swój wygląd i konsystencje, ale wciąż nie wiedziała, jak to wykorzystać.

– Hinta nic ci nie jest?

Muwal wparował do jaskini i wytargał ją na zewnątrz. Dziewczyna próbowała walczyć, ale chłopak nie dawał za wygraną. Odpuścił, kiedy poczuli piekące słońce.

– Weź mnie puść! Odbiło ci?!

– Martwiłem się o ciebie. Dymy wychodzą z jaskini, to myślałem, że rzeczywiście coś się stało. – Odwróciła się do niej i rzeczywiście wejście było zadymione. – Może chociaż dziękuję się należy?

– Dziękuję. Mogę wiedzieć, co cię tu przywiało? – Miała dużo do zrobienia, a akurat na jego obecność dzisiaj nie miała ochoty.

– Chciałem się spytać, czy napijesz się z nami piwa.

– Dziękuję, ale mam jeszcze mnóstwo pracy.

– Hinta, cały czas pracujesz i nic innego nie robisz. Na twarzy już masz odmalowane zmęczenie i nawet twoje kucyki opadają. Daj sobie na wstrzymanie i chodź się z nami odprężyć.

– Czy ja niewyraźnie mówię, że mam jeszcze mnóstwo pracy? Jeszcze mi powiedz, że będzie tam Listru.

Pokręcił głową.

– Dlaczego nie chcesz iść? Wstydzisz się nas, czy co?

– Powiedzmy, że nie lubię towarzystwa. – Jeśli była okazja alienowała się od otoczenia i nigdy nie czuła się w nim pewnie. – Poza tym odkryłam, że możemy się mylić w kwestii nauk Gnotr, która mówiła, że dusza podróżuje tylko z koncepcji do koncepcji.

– Jak to odkryłaś?

– Po prostu zrozumiałam, że skoro są w nas żywioły, to jest i magia. Aby rzucić zaklęcie potrzebujemy wykorzystać jeden z żywiołów. – Dostrzegła, że nie wiedział, o czym mówi. – Skoro są w nas żywioły i jest magia, to mamy wszystko, aby narodziła się koncepcja, a jak ona już będzie, to dusza wejdzie do ciała. Rozumiesz?

– Chcesz mi powiedzieć, że dusza wchodzi do każdej istoty, w której znajdują się żywioły? – Skinęła mu. – Nie jestem przekonany Hinta. Spójrz na inne zwierzęta. W nich też znajdziesz wszystkie cztery żywioły, a mimo to nie ma w nich duszy.

– Albo nie wiedzą, że w nich jest.

Kiwnął z aprobata.

– Nawet załóżmy, że masz rację, to jak to udowodnisz?

– Tworząc koncepcję i dodając do niej żywioły.

Przekonała go.

– Mogę pomóc?

Wygięła głowę patrząc szerokimi oczami. On chciał jej pomóc? Nie spodziewała się po nim pomocy, zwłaszcza, że miał iść z pozostałymi na piwo.

– Jak chcesz. – Gdy opadł dym z jaskini wrócili do niej. – Głównie sprawdzam tamte minerały, pod względem wykorzystania ich w budowaniu koncepcji.

– A ta koncepcja, to czym dokładniej ma być tak w ogóle?

– Mniej więcej coś jak posąg Gnotr znajdującą się tuż przy szkole.

– To nie lepiej z kamienia ją wyrzeźbić?

– Nie dasz rady wrzucić w nią żywioły. Dlatego potrzebujemy zbudować ją z czegoś innego. Weź tamten worek i spróbuj cokolwiek z nimi zrobić i zapamiętaj, co robiłeś.

Wyciągnęła z worka kolejny minerał, który był wyjątkowo twardy, a gdy uderzała w niego młotem miała wrażenie, że jest potężniejszy niż noga tytana. Próbowała go stopić, ale nie poddawał się ogniu. Do ręki nie mogła go wziąć, bo był gorący. Ochłodziła go i ponownie ogrzała, ale również i teraz nie poddał się różnicy ciepła. Jednak ten minerał mocno ją zaintrygował, bo był bardzo twardy i jednocześnie nagrzewał się, mimo, że ogień bezpośrednio na niego nie działał.

Po chwili czuli dziwną żrącą woń, która odrzucała ich nozdrza. Spojrzeli na kocioł, gdzie bulgotał jeden z pierwiastków.

– Ugaś go, bo za chwilę się udusimy.

Muwal wziął kubek z wodą i wlał jego zawartość do kotła i kiedy pierwsze krople wody połączyły się z substancją, to on w postaci dymu uniósł się po całej jaskini tak, że kadeci mieli trudności z oddychaniem. Uciekli z niej i opary wychodzące z kotła również wychodziły na zewnątrz. Obydwoje zwrócili wnętrzności, a ich twarze były zielone, jakby zmienili się w zielone smoki. Jednak w stosunku do nich nie mieli takiej siły.

Obydwoje czuli jak żołądek podchodził im do gardła. Mieli trudności z oddychaniem, za to żadnych ze zwracaniem zawartości żołądka.

– Co to było? – spytał Muwal.

– Nie wiem – nie zdążyła nic więcej powiedzieć, bo natychmiast pozostałości jedzenia podeszły jej do gardła.

Jeszcze dłuższą chwilę tak leżeli. Gdy zbliżała się noc poczuli się lepiej i wstali o własnych siłach. Hinta nie miała już sił szukać dalszych możliwości stworzenia koncepcji, tylko poszła spać. Również Muwalowi przeszła ochota pomagania jej.

 

Chcecie dowiedzieć się więcej o świecie Heroes? To zapraszam na podstronę „Pozostałe wpisy” a tam:
/kategoria/inne-wpisy/
/heroes-tarnum-skad-u-niego-taka-nienawisc/
/heroes-czy-musialo-dojsc-do-rozliczenia/

Inspiracją do powstania opowiadania stanowi opowiadanie The Nether Gods opisujące powstanie nekromantów w świecie Heroes:
https://mightandmagic.fandom.com/wiki/Necromancy_origin

 

Heroes: Gavin Magnus

W poprzednim artykule wspomniałem wam o jednym z najważniejszych bohaterów świata Heroes, którym był Tarnum. W tym wpisie chciałbym się skupić na równie istotnej postaci w świecie Might and Magic i Heroes of Might and Magic, a mianowicie na Gavinie Magnusie. Najwięcej o nim wiemy z Heroes Chronicles: Masters of the Elements, Might and Magic VII: For Blood and Honor i z trzeciej i czwartej odsłony serii Herores. W tym artykule skupię się na tym, co o nim wiemy. Zainteresowani? Jeśli tak, to zapraszam do lektury.

Początki

Twórcy Heroes nie ukazali nam, jak wyglądało dzieciństwo legendarnego czarodzieja, lecz wiemy, że już w chwili podbicia Steelhorn przez Tarnuma był magiem działającym w Cesarstwie Bracaduun. W trakcie bitwy jeden z behemotów barbarzyńcy zabił młodego czarodzieja, jednak w niewyjaśnionych okolicznościach ten przeżył swoją śmierć i stał się nieśmiertelnym bohaterem.

Po rozbiciu Bracaduun przez Tarnuma Gavin zebrał pozostałych czarodziei i udał się z nimi na południową część dawnego cesarstwa. Założyli tam królestwo Bracady, a on został jego pierwszym i jedynym władcą. Na przełomie piątego i szóstego wieku po Ciszy założył Celeste, podniebne miasto, które stało się stolicą Bracady.

Powstanie Nekromantów

Co mają wspólnego późniejsi nekromanci z Bracadą? Okazuje się, że wiele, bo to właśnie z Bracady się wywodzą. Gavin Magnus dostrzegał, że magia ewoluuje i powstała jej kolejna dziedzina, którą nazwano alchemią. Polegała głównie na nadawaniu pozornego życia martwej materii. Nie miał nic przeciwko nowej nauce, zwłaszcza, że można ją było wykorzystać w innych dziedzinach. Dzięki niej powstawały golemy czy gargulce, które pilnowały porządku w królestwie.

Jednak niektórzy jej zwolennicy szli o krok dalej i nie tylko chcieli ożywiać przedmioty, ale dążyli do przywrócenia życia zmarłej istocie. Na to już nie przyzwolił i również alchemicy traktowali te praktyki za herezję. Wygnał ich z Bracady, mając nadzieję, że ten kult się nie rozrośnie.

Mylił się. Osiedlili się w Deyji, która była częścią Avlee i szybko zbierali nowych zwolenników. Od tej chwili próbował skłonić pozostałe królestwa do walki z nimi.

Zakończenie pokoju między Starożytnymi, a żywiołami

Odpowiedzialne za powstanie planety Enroth są żywioły (na swoim fanpage’u przedstawiłem Wam początki żywiołów w świecie Might and Magic, ale napiszę jeszcze o tym oddzielny artykuł). Starożytni zmusili ich do pokoju, żeby nie rozdzielali żywiołów na planecie, czym doprowadziliby do jej zniszczenia. Pokój trwał dziesięć tysięcy lat, a kiedy się skończył lordowie żywiołów planowali przybyć i rozdzielić je. Starożytni wysłali Tarnuma, żeby ten sprzeciwił się ich planom, a jego solidnym wsparciem był właśnie Wielki Wezyr.

Jak zakończyło się ponowne spotkanie Gavina Magnusa z Tarnumem?

Okazało się, że czarodziej już zaprzestał nienawiści w stronę nieśmiertelnego bohatera, a nawet idąc krok dalej chciał, żeby ten był jego przyjacielem. Nie było to w interesie Tarnuma, który nie znosił czarodziei i choć w tym momencie walczył po ich stronie, to jego uraza do nich nie znikła.

Udało im się przezwyciężyć lordów żywiołów i zaniechać ich planom rozdzielenia żywiołów na Enroth, czym jednocześnie uratowali świat.

Kolekcjoner artefaktów?

Gavin Magnus oprócz tego, że miał wpływ na wiele wydarzeń w świecie Antagarich, to również był kolekcjonerem artefaktów. Jak go opisywano, poprzez lata rządzenia zgromadził tyle urządzeń Starożytnych ile tylko było na Enroth. Podczas jednej z takich podróży odnalazł lampę dżina, którego uwolnił. Owym dżinem okazał się Solmyr ibn Wali Barad, który poprzysiągł mu służbę do końca życia. Nie wiedział, że składał obietnicę nieśmiertelnemu bohaterowi, a mimo to dotrzymał słowa.

Odrodzenie Erathii

Gavin Magnus wspomógł również królową Katarzynę w jej odsieczy biorąc na swoje barki wypędzenie poza granicę Erathii Krewlod i Tatalię. Jednak przede wszystkim dążył do zawiązania sojuszu między Erathią, a Avlee, którego spoiwem byłaby Bracada. Wszystko w celu osłabienia pozycji nekromantów, do których Wielki Wezyr miał ogromną urazę. Dzięki tym działaniom królowa Katarzyna miała wystarczające wsparcie, żeby przepędzić władców podziemi poza cieśninę Nighońską, Kreegan na Eeofol, czy wspomnianych nekromantów do Deyji.

Później nastało Rozliczenie, dzięki któremu wielki Wezyr przeniósł się na Axeoth. Jednak o jego działaniach na tej planecie napiszę osobny artykuł 😊

Podsumowanie

Nie ulega wątpliwości, że Wielki Wezyr miał duży wpływ na losy świata. Niejednokrotnie decyzje, które podejmował, były trudne, lecz konieczne do podjęcia, jak pogodzenie skłóconych od kilku wieków Erathii i Avlee. Potrafił schować dumę, kiedy sytuacja tego wymagała, jak w przypadku walki z żywiołami.

Czy taki był również na Axeoth?

 

Inspiracją do napisania tego artykułu były informacje zawarte w fandomie o świecie Heroes:

https://mightandmagic.fandom.com/wiki/Gavin_Magnus
https://mightandmagic.fandom.com/pl/wiki/Gavin_Magnus

Krótko o polityce tuż po Odrodzeniu Erathii znajdziecie w jednym z rozdziałów powieści Buntu Charny:

/rozdzial-xiii-bunt-charny/

Heroes: Bunt Nekromantów – Część 4 Part 2

Heroes: Bunt Nekromantów – Część 4 Part 1

Początkowo nie brała słów Muwala na poważnie, jednak już następnego dnia poszła sprawdzić część grot w południowo zachodniej części Bracady. Okazało się, że wcale nie był to taki zły pomysł. Wybrała jedną z nich i przyniosła do niej wiele zwojów dotyczących magii, żywiołów, czy nieśmiertelności. Jej ściana zapełniła się pod sam sufit i od tej chwili większość dnia spędzała w szkole czarów lub w mistrzowskiej gildii wody.

Również i teraz poszła na zajęcia do mistrza Thane i przeszedłszy przez emanację wody znalazła się w sali, gdzie byli już Muwal, Listru i inni kadeci. Ciemnoskóry chłopak zapadł jej w pamięć, bo nie raz w trakcie zajęć sprzeczali się między sobą, kiedy Hinta zadawała kolejne pytania, na które nikt nie znał odpowiedzi, a jedynie odpowiadał Listru, którego odpowiedzi niewiele miały wspólnego z prawdą.

Mistrz Thane spodziewał się ponownej wymiany poglądów między nimi.

– Witajcie drodzy uczniowie, dzisiaj chciałbym się skupić na czymś, co jest z nami od zawsze, na duszy. Jak dobrze wiecie dusza nasza przemierza poprzez różne przestrzenie, aż w końcu trafia do naszego ciała. – Specjalnie zrobił dłuższą przerwę, spodziewając się pytania od Hinty, ale póki co milczała. – Jak dobrze wiemy kiedy powstaje koncepcja, to dusza do niej wnika, a przez to formułuje się nasze ciało. Jak myślicie, czy dusza sama z siebie może istnieć na tym świecie?

– Nie jest w stanie, dusza potrzebuje właściciela. – stwierdził Listru.

– Oczywiście, że może. – odparła Hinta. – Sama Gnotr nawet mówiła, że to dusza jest wszystkim, a ciało jest niczym.

– Nie masz racji – natychmiast odparował Listru – gdyby było inaczej, to dusze krążyłyby wśród nas.

– A skąd wiesz, że tego nie robią?

Uwaga Hinty była w punkt. Dżin chciał doprowadzić do takiej dyskusji i cieszył się, że to oni ją rozpoczęli.

– Temu, że gdyby tak było, to na pewno zauważylibyśmy je.

– Sama Gnotr mówiła, że aby być prawdziwie wolnym należy odsunąć się od ciała i żyć duszą, aby stać się prawdziwym światłem.

– To prawda – orzekł chłopak – jednak nasza dusza oddziela się od ciała w chwili śmierci i to właśnie wtedy mamy możliwość krążenia przez bezkres eteru, jak to Gnotr powiedziała w dziewiątej tablicy szmaragdowej. Skoro już ją cytujesz.

– No tutaj Listru trochę nie masz racji. – W ich spór wszedł dżin. – Dusza nasza przenika do ciała i jest jakby jej powiernikiem. Więc nie może się tak oddzielić i egzystować sobie po swojemu.

A dlaczego nie? – Dziewczyna odparła mu w myślach. – Przecież skoro tak by było, to wychodziłoby, że ciało jest wszystkim, a dusza jest niczym, póki jest uwięziona w ciele. – W ostatniej chwili ugryzła się w język nie chcąc przerywać mistrzowi.

– Czyli dusza jest uwięziona w ciele?

Hinta spojrzała na Listru, jakby ten zapytał o jakąś herezje. Takie pytanie wyszło z jego ust? Przecież to kujon, który łechtał ego dżina, a teraz po raz pierwszy powiedział coś, z czym się nie zgadzał? – Może nie jest tak zaślepiony i potrafi spojrzeć z innej perspektywy? – Próbowała odgadnąć.

– Gnotr akurat tutaj chciała nam powiedzieć, żebyśmy nie przejmowali się życiem ciała, a żyli duszą. – Musiał zaczerpnąć powietrza, aby jego słowa wybrzmiały sensownie. – Ciało obumrze, a dusza pozostaje nieśmiertelna i to właśnie ona krąży między przestrzeniami i poszukuje nowej koncepcji.

Co dziwiło mistrza Thane’a Hinta milczała. Zazwyczaj to ona zadawała najwięcej pytań i nie raz musiał się głowić nad odpowiedzią. Nie pasowało mu jej milczenie.

– Czyli Gnotr chce nam powiedzieć, że dopiero po śmierci widzimy inne przestrzenie i inne życia?

– Dokładnie tak Listru. – orzekł dżin.

– Mistrzu Thane – dziewczyna w końcu się odezwała. – Skoro po śmierci dostrzegamy inne przestrzenie, to po co nam świadomość, że teraz też przenikają nas różne płaszczyzny, skoro nie jesteśmy w stanie ich dopatrzeć?

– Hinta, ale ty zdajesz sobie sprawę, że tak naprawdę nie ma czegoś takiego jak śmierć, a to co my nazywamy śmiercią jest tak naprawdę opuszczeniem ciała przez duszę? – wtrącił się kujon.

– Oczywiście, że tak Listru, jednak, skoro nasza dusza jest nieśmiertelna, czyli przeżyła już niejedno życie, to dlaczego nie mamy wglądu do niej, możesz mi to wyjaśnić?

Thane w tym momencie się nie odzywał, tylko czekał co chłopak powie. Wielokrotnie jej powtarzał, że nie ma pewności, co do wglądu w duszę, ale dziewczyna nadal upierała się przy swoim. Nie miał ochoty po raz kolejny wyprowadzać ją z błędu.

– Temu, że dusza i jednocześnie koncepcja znajduje się w ciele, ale nie mamy nad nią kontroli. Tę dopiero mamy, kiedy opuści ciało, a nie dostrzegamy tego, ponieważ koncepcja kontroluje ciało, a skoro ono umiera dusza staje się wolna.

Dżin zgadzał się z wersją chłopaka, natomiast Hinta nadal dywagowała. Później dyskusja zboczyła w kierunku żywiołów i ich powiązania z magią, ciałem, koncepcją i duszą. Zrozumiała, że wszystkie one tworzą zamknięty organizm, dzięki któremu można rzucać zaklęcia oraz nadawać życie.

Mistrz zakończył zajęcia i zaprosił wszystkich na jutrzejszą lekcję. Muwal zaczepił Hintę, kiedy ta wychodziła z gildii.

– Jak zwykle dałaś popis.

– Dzięki i jak zwykle nie dostałam odpowiedzi. 

– Czasami nie wiem, jakich odpowiedzi oczekujesz. Mam wrażenie, że zadając pytania, masz już je wcześniej ustalone i oczekujesz, że dokładnie je usłyszysz.

– Dlaczego tak myślisz?

– Bo nie wiem, jakie odpowiedzi mogą cię zadowolić. Jednak nie po to cię zaczepiłem. Dzisiaj z racji, że jest koniec tygodnia, to idziemy się napić nieco piwa. Dołączysz do nas?

Wiedziała, że on i Listru blisko trzymają się ze sobą, co już stanowiło powód, aby nie iść. Jednak inna myśl zakiełkowała jej w głowie, którą musiała sprawdzić. Dlatego podziękowała za propozycję i poszła do szkoły czarów.

Wszedłszy do środka potrzebowała uzyskać odpowiedź, czy rzeczywiście istnieje powiązanie między magią, żywiołami, a duszą. Wzięła pierwszy lepszy zwój dotyczący magii i zaczęła go czytać. Początkowo zawierał znajome informacje o rzucaniu zaklęć, żywiołach, które pozwalają na ich rzucenie, czy many potrzebnej do generowania zaklęć. Następnie ktoś spisał termin koncepcja i od tej chwili czytała z większym zainteresowaniem. Koncepcja powstaje z wody i jest pierwszym żywiołem, który występuje w ciele człowieka. Woda musi się zmieniać, przez co przybiera postać ognia, dzięki któremu dochodzi do wszelkich zmian w ciele człowieka. Te dwa żywioły wywołują w koncepcji pierwsze reakcje na rzeczy, dzięki czemu rodzi się żywioł ziemi. Później następuje reakcja na to wszystko, co najczęściej przejawia się w postaci powietrza.

I tak oto Hinta doszła, w jaki sposób cztery żywioły znajdują się w istocie. I chociaż wiedziała o tym, to jeszcze bardziej zdziwiło ją, że akurat znalazła to w pobliżu magii, tak jakby … koncepcja zaczynała się od żywiołów, które są również początkiem magii. Idąc tym tokiem rozumowania, to właśnie dzięki niej powstaje koncepcja, a więc można ją wprowadzić do każdej istoty.

Myśl ta zakiełkowała jej w głowie i potrzebowała sposobu, żeby to udowodnić.

– Tylko jak to zrobić?

Spytała samą siebie i zaczęła przechadzać się po szkole czarów. Każdą myśl odrzucała, która wpadła jej do głowy, aż w końcu doszła do jednego wniosku.

Musiała stworzyć koncepcję i potem wprowadzić do niej poszczególne żywioły. Jeśli miała rację, wówczas do ciała powinna wejść dusza. Tylko jak stworzyć koncepcję? Wyszła, aby złapać myśli i ledwo wyszedłszy ze szkoły minęła posąg bogini Gnotr. Zapatrzyła się w nią i zrozumiała co powinna zrobić.

 

Poprzednią część opowiadania znajdziecie w poniższym linku:
/heroes-bunt-nekromantow-czesc-4-part-1/

Inne artykuły o świecie Heroes znajdziecie w sekcji pozostałe wpisy, a tam między innymi:
/heroes-tarnum-skad-u-niego-taka-nienawisc/
/heroes-czy-musialo-dojsc-do-rozliczenia/

Inspirację stanowiło do tego opowiadania o Heroes stanowiło opowiadanie The Nether Gods: Necromancy Origin:
https://mightandmagic.fandom.com/wiki/Necromancy_origin

Heroes: Tarnum, skąd u niego taka nienawiść?

Heroes: Tarnum, skąd u niego taka nienawiść?

Wcześniej czy później również i ta legendarna postać musiała pojawić się w moich rozważaniach o świecie Might and Magic oraz Heroes of Might and Magic. Znamy go, jako nieśmiertelnego bohatera, który jest główną postacią wszystkich ośmiu części kronik, w których przedstawione są ważne wydarzenia dziejące się na Antagarich. W tej części o Tarnumie chciałbym się skupić na tym, co się stało z bohaterem, zanim stał się wysłannikiem starożytnych. Zainteresowani? Jeśli tak, to zapraszam do dalszej części artykułu.

Przed powstaniem barbarzyńców

O dzieciństwie Tarnuma niewiele wiemy, jednak już wtedy Krewlod było pod okupacją Cesarstwa Bracaduun, które robiło wszystko, aby barbarzyńcy zapomnieli o swoim wielkim potomku Jargu Zdobywcy. Jeśli chodzi o rodzinę, to miał dwie starsze siostry, które rodzice sprzedali czarodziejom, ponieważ barbarzyńcy nie mogli posiadać więcej niż jednego dziecka, a rodzicom zależało na synu. Jego ojciec był rolnikiem i możemy się domyślać, że był dobrym ojcem, skoro syn zabrał go ze sobą pod Steelhorn, jednak jego podboju nie było dane mu zobaczyć. Zmarł dzień przed najazdem na twierdzę.

Prawa Barbarzyńców w Cesarstwie

Nie można powiedzieć, aby barbarzyńcy mieli jakiekolwiek prawa. Bracaduun robiło wszystko co w ich mocy, żeby Krewlod nie odrodziło się i nie pamiętało swoich korzeni. Z tego powodu jakiegokolwiek Barda, który głosił historię sprzed Cesarstwa zabijano od razu. Ponadto, jak wcześniej zostało wspomniane, barbarzyńcy nie mogli posiadać więcej niż jednego dziecka, przez co „nadwyżka” dzieci trafiła do cesarstwa. Możemy się domyślać, że oprócz tych praw były jeszcze inne, które wywoływały trwogę wśród mieszkańców Krewlod, skoro nawet jego ojciec poddał się jemu bez woli, oddając swoje córki czarodziejom.

Kiedy Tarnum się zmienił?

Wszystko się zmieniło, gdy jeden z bardów zaczął nucić historię Jarga Zdobywcy. Tarnumowi natychmiast wpłynęło to na wyobraźnię i zaczął snuć wyobrażenia o wyzwoleniu się Krewlod spod panowania Cesarstwa Bracaduun. Początkowo kończyło się na wyobraźni, lecz gdy magowie zamordowali barda w Tarnumie coś pękło i zaczął zbierać ochotników na rebelię.

Armia powiększała się i sunęła naprzód osiągając sukces za sukcesem, a wraz z nimi również osobowość Tarnuma przybierała mroczną barwę. Z każdą bitwą stawał się coraz bezwzględniejszy i okrutniejszy. Nie godził się, że ktoś mógłby mieć inną wizję na nowo odrodzone królestwo, niż on. Jego szaleństwo podążyło w tą stronę, że nawet otruł swoich doradców, w tym Hardaca, który zachęcał go do zaprzestania dalszego podboju, kiedy opanowali już Krewlod.

Obsesja Tarnuma poszła dalej. Chciał zniszczyć Bracaduun i podbić jej stolicę Steelhorn, lecz nie miał odpowiednio licznej armii do podboju cesarstwa, stąd potrzebował nowych rekrutów. Takich znalazł w Tatalii, lecz ci odmówili mu pomocy. Z tego powodu siłą wcielił ich do armii.

O możliwych posiłkach z Tatalii poinformowała go Yalla, jedna z ukochanych Tarnuma, do której barbarzyńca żywił głębokie uczucie. To jej wyjawił swoją tajemnicę o chęci wyzwolenia się ludu z okupacji magów i nawet planował z nią wspólną przyszłość. Te plany nie ziściły się, bo zginęła z rąk czarodziejów. Na pewno to spowodowało, że jego …

Szaleństwo poszło dalej

Barbarzyńca zatracił się w swojej obsesji. Znał swój cel, ale nie znał ceny, jaką przyjdzie za nią zapłacić. Chociaż armia Tarnuma parła naprzód, to również ponosiła porażki. Pierwszą znaczącą porażką było oddzielenie głównej armii barbarzyńcy od jego straży przybocznej. Z tego powodu potrzebował armii do dalszej inwazji. Poprosił swoich rodaków o pomoc, jednak ci przestraszyli się represji ze strony cesarstwa. Dowódca powstania wpadł w szał i zaczął ich mordować, wtedy przyłączyli się do armii cesarstwa. Nawet jego wojowie odwracali się od niego, więc nie tolerując odmowy otruł ich wszystkich. Pomimo okrojonej armii doszedł pod Steelhorn i zrównał miasto z ziemią.

Stanął na czele Imperium Barbarzyńców

Natychmiast utworzył imperium na miarę Jarga Zdobywcy, lecz prowadził okrutną politykę, która nawet nie szczędziła swoich poddanych. Jak opisywano w trakcie jego rządów rzeki płynęły krwią, co musiało doprowadzić do kolejnego powstania, na którego czele stanął młody rycerz Rion Gryphonheart. Pokonał on władcę w pojedynku, po czym utworzył królestwo Erathii. Po śmierci Tarnuma królestwo podzieliło się i na jego podwalinach powstały jeszcze Krewlod oraz Bracada. Znana z Heroes III zamek, twierdza oraz forteca.

Po swojej śmierci trafił przed oblicze Starożytnych, którzy zdecydowali, że nie jest godny przebywania wśród nich. Musiał odpokutować swoje czyny, więc zesłali go z powrotem na ziemię, gdzie żył, jako nieśmiertelny bohater.

Podsumowanie

Skąd w Tarnumie była taka nienawiść? Moim zdaniem zrodziła się z okrutnej polityki Cesarstwa Bracaduun oraz ich działań przeciwko barbarzyńcy. Pogłębiło to nienawiść do cesarstwa, a każde kto nie stanął przeciwko niemu, traktował za wroga. Zatracił się w swoim szaleństwie, lecz możliwe, że dzięki temu przeżyciu właśnie nie dopuścił, żeby inni popadli w destrukcyjną obsesję zemsty.

Więcej o świecie Heroes znajdziecie w podstronie Pozostałe wpisy:
/kategoria/inne-wpisy/

Inspiracją o kultowym bohaterze w świecie heroes stanowiły informacje ze strony:
https://mightandmagic.fandom.com/wiki/Tarnum
https://www.chronicles.acidcave.net/tarnum.html

Heroes: Bunt Nekromantów – Część 4 Part 1

Heroes: Bunt Nekromantów – Część 4 Part 1

Pozostała w szkole czarów. Opuściła pomieszczenie, do którego wstępu pilnowali czarodzieje i została w pierwszej części dostępnej wyłącznie dla kadetów. Wzięła pierwszy  lepszy zwój, który mówił o zaklęciach. Wspominał o tym, o czym mówili Muwal oraz Gavin Magnus. Należy skupić się na przemianach, które dzieją się w istocie. Jeśli przykładowo chce się rzucić zaklęcie z magii wody, należy skupić się na żywiole wody i odnaleźć go w sobie.

Wzięła pierwsze lepsze zaklęcie, którym było przywołanie żywiołaka wody. Stanęła na środku pomieszczenia i gdy chciała rzucić zaklęcie odezwał się do niej czarodziej, który pilnował porządku w szkole.

– Tutaj tylko czytamy o zaklęciach, jeśli chcesz spróbować jakieś rzucić, to wyjdź na zewnątrz.

Zgodnie z nakazem wyszła poza mury szkoły. Poczuwszy prażące słońce i wszechobecny zapach spalenizny otworzyła zwój i skupiła się na jego lekturze. Jej twórca napisał, że należy wyobrazić sobie wielki akwen wodny, który wlewa się w siebie. Zamknęła oczy i chwilę później przelewały się przez nią wody od wschodu do zachodu Antagarich, wręcz dała im się ponieść i szumiała razem z nimi. Poczuwszy, że już jest gotowa rzekła.

– Przywołuję żywiołaka wody. – Machnęła ręką, jednak żaden z nich się nie pojawił. Jeszcze raz powtórzyła i efekt był taki sam, żaden żywiołak nie chciał z niej wyjść.

Nie wiedziała czemu się jej nie udawało, więc czytała zwój od deski do deski, próbując znaleźć odpowiedź. Im dalej go czytała, tym bardziej się niecierpliwiła, gdyż wszystko robiła jak należy. Nie poddając się spróbowała ponownie, jednak tym razem wyobraziła sobie żywiołaka wody, jak stał, pływał, jadł, pluskał wodą i nawet zaczęła zachowywać się jak on i gdy wydawało jej się, że była gotów, to … ponownie jej się nie udało.

Za to udało jej się przywołać Muwala, który stanął naprzeciwko niej.

– Spodziewałem się, że będziesz rzucać zaklęcia z magii ciemności. – powiedział w swoim stylu.

– Co tu robisz?

– Pomyślałem, że przyda ci się pomoc z nauką czarów. Wiem, że o nią nie prosiłaś, ale chcę ci pomóc.

– Dziękuję poradzę sobie. – Nadal miała wrażenie, że chłopak nabijał się z niej i jej nieudanych prób rzucenia zaklęcia. Chciała, żeby sobie poszedł, ale nawet zamknąwszy oczy czuła jego obecność. – Dalej tu będziesz stał i się ze mnie nabijał?

Zwęził oczy.

– Chciałem pomóc, ale widzę, ze jesteś mądrzejsza od całego świata, więc się męcz z tym zaklęciem, bo trochę ci zajmie. – Powiedziawszy to, szedł w stronę portalu.

– Dobra przepraszam – rzekła od niechcenia. – Miałam wrażenie, że się ze mnie naśmiewasz. Pomożesz mi?

– Pomogę. – Odwrócił się i podszedł do niej. – Po pierwsze musisz wiedzieć, że wybrałaś sobie bardzo ambitne zaklęcie. Rozumiem, że udało ci się rzucić z poziomu drugiego, ale żeby z niego przeskoczyć na najwyższy, to jednak trzeba mieć śmiałość.

– Wzięłam pierwsze lepsze z brzegu. Myślałem, że tam są wyłącznie te z najniższego poziomu.

Wszedł do szkoły i po chwili wyszedł z niej z innymi zwojami.

– Może na początek spróbujmy te, skoro tak bardzo chcesz z magii wody. – Podał jej zwój z zaklęciem uleczenia. – Tego zaklęcia nauczyłem się najpierw, bo w Bracadzie łatwo sobie coś zrobić.

Sposób rzucenia był dokładnie taki sam, jak żywiołaka wody. Rzuciła czar na niego i wokół chłopaka pojawiały się zielone gwiazdeczki, których ruch po chwili przypominał falę. Fala kilkukrotnie pofalowała i gdy zniknęła, to chłopak poczuł się żywszy, jakby wszelkie dolegliwości z niego zniknęły. Kilkukrotnie podskoczył i przetaczał się po suchej ziemi pokazując, że nic mu się nie dzieje.

– Zadziałało? – spytała dziewczyna.

– Oczywiście, że tak. – Nie chciała mu wierzyć. – Hinta naprawdę ci się udało. Po prostu masz w sobie ogromne możliwości, tylko musisz nauczyć się je wydobywać.

Spróbowała rzucić je po raz drugi, tym razem na siebie, jednak nie zadziałało.

– Dlaczego raz działa, a raz nie?

– Z prostej przyczyny. Nie masz many.

– Przecież jedno zaklęcie rzuciłam i to bez żadnego problemu.

– Nie ważne. Zaklęcia zazwyczaj wychodzą z nas bez problemu. Inaczej Gnotr nie przekazałaby nam takiej możliwości. Teraz potrzebujesz wypić wodę ze studni, która znajduje się tuż przed wejściem.

– I ona przywróci mi manę?

Bez przekonania podeszła do niej. Studnia była zapełniona wodą, aż po sam brzeg. Wzięła z niej łyk i natychmiast poczuła, jak ciepło przechodzi przez jej ciało, po którym poczuła się żywsza.

– W ten sposób przechodzimy emanację ognia, aby stać się dziećmi światłości. – Podskoczyła, jakby ktoś ją uderzył. Jakim cudem znalazł się tuż za nią? – To co uczymy się dalej?

Kiwnęła głową i Muwal natychmiast przyniósł jej kilka kolejnych zwojów. Tego dnia poznali wszystkie zaklęcia z pierwszego poziomu magii wody. Gdy poznała sposób rzucania zaklęć, to nie mogła się powstrzymać i czuła, jakby ktoś dał jej zabawkę i pozwolił się jej bawić tyle ile tylko zapragnęła.

Zbliżał się wieczór i wraz z nim zmęczenie zaczynało łapać Hintę oraz Muwala.

– Musze wrócić do karczmy i wykupić kolejną noc.

– Albo wrócić do sanktuarium i tam się położyć za darmo.

Nie miała sztuk złota i ta opcja wydawała jej się kusząca, chociaż miała dość twardej podłogi.

– A jak ty sobie z tym radzisz?

– Nie radzę, śpię tam, gdzie jest miejsce. – Wiedziała, że jest lekkoduchem, ale nie spodziewała się, że aż tak. – Jeśli znajdzie się jakaś wolna jaskinia, to tam śpię. Nie chce mi się budować domów, podobnie jak inni czarodzieje, gremliny, gnolle, krasnoludy. Za dużo z tym roboty.

– Ja jednak znajdę sobie jakiś dom, bo wolę mieć cztery ściany, które są moje.

– Jak chcesz. Ciekawe groty są w południowo zachodniej części pustyni Bracadzkiej, jeśli chcesz, to możesz sobie którąś z nich przystosować do spania.

– Dziękuję za radę, ale chyba jednak wolę już sanktuarium. – I wróciła do niego. Tym razem chłopak już jej nie towarzyszył.

 

Inspiracją do powstania tego opowiadania jest opowiadanie The Nether Gods opisujące powstanie nekromantów w świecie Heroes:
https://mightandmagic.fandom.com/wiki/Necromancy_origin

Wcześniejsze części opowiadań oraz inne artykuły o świecie Heroes znajdziecie w podstronie pozostałe wpisy:
/kategoria/inne-wpisy/

A tam między innymi artykuły takie jak:
/heroes-czy-musialo-dojsc-do-rozliczenia/
/heroes-historia-ostrza-armagedonu-i-miecza-mrozu/