Biblioteka: wrogiem czy przyjacielem pisarza?

Myślę, że nikomu nie trzeba przedstawiać takiej instytucji kulturalnej, jak biblioteka. To właśnie jest pierwsze miejsce, gdzie można zetknąć się z literaturą. Znajdują się w niej nie tylko zapomniane przez świat publikacje naukowe, czy lektury szkolne, ale również coraz więcej wszelkiego rodzaju współczesnych książek.

Zatem czy biblioteka jest wrogiem czy przyjacielem pisarza? Dowiedzmy się.

Na co pisarzowi biblioteka?

Biblioteka jest pierwszym miejscem promocji każdego pisarza. Nie ma tu znaczenia rozpoznawalność danego twórcy. Możesz być Tokarczuk, Zientek, Mirek czy inną Bondą, ale jeśli nie ma twoich powieści w bibliotekach, to w umysłach czytelników nie istniejesz. To właśnie panie (najczęściej) zasiadające za ladą w bibliotece proponują nam ciekawe książki. Często polecają również mało znanych pisarzy, bo to oni potrzebują rozgłosu, aby czytelnik, który zapoznał się z jedną z jego powieści, chciał nabyć drugą.

Biblioteki to nie tylko proponowanie powieści innym czytelnikom. To również miejsce, gdzie po raz pierwszy czytelnicy spotykają się z autorem danego dzieła. Najczęściej w bibliotekach odbywają się spotkania autorskie, w trakcie których można porozmawiać z pisarzem, kupić książki, czy zrobić sobie z nim zdjęcie.

To tylko promocja, a czy biblioteka płaci pisarzowi?

Może zabrzmi to dziwnie, ale tak. Choćby już same działania promocyjne są formą wynagrodzenia dla pisarza, jednak chciałbym wspomnieć o jednej rzeczy. Pisarze za spotkania autorskie również mają płacone. Jest to tak zwane honorarium autorskie, które zależy od pisarza. Są twórcy, którzy przeprowadzają spotkania autorskie za trzysta złotych, a są i tacy co za pojedyncze spotkanie inkasują kilka tysięcy. Oczywiście nie muszę wspominać, że jeśli chodzi o tych drugich, to dotyczy to bardzo rozpoznawalnych nazwisk.

Niektórzy pisarze na tej formie zarobku wręcz się wybili. Najbardziej mi znanym, to jest Krzysiek Piersa.

 

Dalsza część artykułu o znaczeniu bibliotek dla pisarzy poniżej

Jeżeli treść artykułu Ci się spodobała i chciałbyś wpłynąć na rozwój świata literackiego, to serdecznie zachęcam Cię do sprawdzenia mojego Patronite. Kliknij w poniższe logo.

 

Albo postaw mi kawę, będę serdecznie za nią wdzięczny:

Biblioteka płaci również za wypożyczenia

Sprecyzuję, nie każda biblioteka. Powiedziałbym nawet, że niewielki odsetek z nich wypłaca tzw. ekwiwalent za wypożyczenia biblioteczne. W Polsce na ponad siedem tysięcy bibliotek tylko sześćdziesiąt kilka placówek zobowiązało się do wypłacenia honorarium bibliotecznego, gdzie np. w Szwecji każda z bibliotek ma taki obowiązek. Jednak jest to również wynagrodzenie dla pisarza. Aczkolwiek, duże wypłaty za wypożyczenia biblioteczne są zarezerwowane dla najbardziej rozpoznawalnych nazwisk. Znane nazwisko – dużo wypożyczonych powieści – ogromna kwota do wypłaty. Tak to mniej więcej działa.

To jest jeden z wielkich minusów działania bibliotek. Każdy może przyjść i wypożyczyć książkę, ale autor czy wydawnictwo, nic z tego nie ma. Dla małych pisarzy, takich jak ja w tym momencie, biblioteki są bardzo potrzebne, ale dla tych, którzy już mają rozpoznawalną markę, stanowią nawet zagrożenie. Wydawnictwa nie zachęcają do wypożyczania ich powieści właśnie z tego powodu.

Jakie są jeszcze minusy bibliotek?

Ciężko o spotkanie autorskie. Biblioteka jest instytucją państwową i w wielu przypadkach jest uzależniona od dofinansowania z budżetu gminy, miasta, powiatu etc. To jest poważny problem, ponieważ, jeśli istnieje możliwość cięcia kosztów, to najczęściej tnie się na kulturze. Nagminna jest sytuacja w której biblioteka nie ma pieniędzy na dodatkowe działania. Najczęściej budżet, jaki otrzymują wystarcza na podstawowe potrzeby, jak opłata pracowników, czy utrzymanie budynku. Coraz częściej spotykam się z sytuacją, że biblioteki nie mają nawet na zakup nowych egzemplarzy.

Kolejny problem? Mała chęć uczestnictwa w spotkaniach autorskich

Nie wstydzę się tego, że jestem mało rozpoznawalnym pisarzem, ale to często stanowi dla mnie problem, żeby biblioteka chciała ze mną zorganizować spotkanie autorskie. Najczęściej słyszę pytanie: Kto przyjdzie na takie spotkanie?

Nie mam na to odpowiedzi, bo nie ma dobrej odpowiedzi. Jeśli ma się możliwość zaproszenia Mieczysława Gorzki, a Kamila Sobika, to najczęściej zaprosi się tego pierwszego i to mimo tego, że ten drugi przedstawi honorarium znacznie mniejsze.

Podsumowanie

Biblioteka to wciąż ważne miejsce dla początkujących pisarzy, lecz jeśli nie będziemy jej wspierać, to coraz częściej będą one zamykane. Już zauważalna jest tendencja, że biblioteki łączą się z centrami kultury właśnie po to, aby niwelować koszty działania.

Sprawdź moje media społecznościowe:

https://www.facebook.com/KamilSobikPisarz

https://www.instagram.com/kamil_sobik_pisarz

 

Jeśli chcesz poznać inne moje opowiadania czy powieści, to zapraszam do sklepu:

/sklep/

Również na Allegro:

https://allegro.pl/uzytkownik/KamilSobikPisarz

Sprawdź również pozostałe wpisy na moim blogu. Wybierz „następny wpis” lub „poprzedni wpis”.

Powstanie Ragilii – Rozdział 12 – część 1 – fantastyka

Rozdział 12 – część 1 – fantastyka w najlepszej postaci

Fantastyka w najlepszej postaci 🙂

Baron spacerował od rogu do rogu pokoju, w którym przyjmował gości. Rozrzucił wszystkie stoły, zdarł obrazy zakupione na targowisku w Warden, czy ściął z wściekłości część jedwabnych zasłon. Jednak nawet to nie potrafiło uspokoić gniewu Barona.

– Wzywał mnie Baron – rzekła Orania, gdy weszła do pokoju.

Spojrzał na nią i miał ochotę wyładować na nią całą swoją frustrację.

– Powiedziałaś, żebym powołał jaszczuroludzi pod miecz i wiesz ilu przyszło?! – Jej spokój doprowadzał go do szaleństwa. – Nikt! Nie chcą walczyć za naszą sprawę i naszą wolność!

– Baronie, proszę się nie obrazić, ale sposób, w jaki potraktował pan jaszczuroludzi nie wskazuje na to, żeby mieli za co walczyć.

– Oranio – wykręcił szyję na wszystkie możliwe kierunki, czym chciał uspokoić niekontrolowany wybuch. – Oni nie mają nic do gadania, tylko nas słuchać. Takie jest ich prawo.

– Takie jest prawo Gradenii, nie ich. Oni żyją w Ragilii, więc dla nich lepiej byłoby, żeby ludzie stąd odeszli.

– Oranio! – wrzasnął na nią, czym miał nadzieję, że postawi swoją skrybę do pionu, jednak ona tylko ściągnęła usta. – Oni mają obowiązek nas wspierać i to nie ważne, jakie prawa mają!

– Nadal baron nic nie rozumie – pokręciła głową z zażenowania. – To jest ludzi wojna, a nie ich. Proponuję zrobić, żeby nasza wojna była również ich wojną.

– W jaki sposób?!

– Niech baron porozmawia z nimi, wtedy dowie się dlaczego nie chcą wesprzeć ludzi.

– Mam się zniżać dla niewolnika?! Oranio, całkowicie upadłaś na głowę. Z przyjemnością wyślę jaszczuroludzi, jako mięso armatnie dla Orków, żeby zatrzymali impet Bestrety.

– Zrobi baron jak uważa, ale niech się później baron nie zdziwi, jak jaszczuroludzie, których w Ragilii jest mnóstwo, naraz staną po stronie barbarzyńców. –  Po tych słowach opuściła pomieszczenie.

Śledził ją wzrokiem do momentu aż zamknęła drzwi. Dopiero, kiedy został sam na sam rozważał jej słowa. Nie wyobrażał sobie rozmowy z jaszczuroludźmi. Jak mógłby się zniżyć do rangi niewolnika i prosić go o pomoc? Nie potrafił się przemóc. Czuł, że wszystko, o co starał się całe życie, w tej chwili nie miało wartości, skoro i tak musiał się bratać z niewolnikami.

Gdy rozważał nad tym, natychmiast pojawiły mu się inne myśli. Jeśli Bestreta przełamie obrońców Gazi. Dokona desantu swoich wojsk, wówczas cała Ragilia i Gradenia będzie w niebezpieczeństwie, a wojna w szybkim tempie przeniesie się na ziemie królestwa ludzi. Król Waren będzie miał pretensje do barona, że nie wsparł Lorda Kardisza większymi oddziałami.

Miał dylemat między dumą a bezpieczeństwem. Porozmawiać z jaszczuroludźmi i przekonać ich do wsparcia ludzi w wojnie, czy pozostawić jaszczuroludzi samych sobie i czekać aż Gazi upadnie, a po niej Itrapa, Pokrat, Troada, Makrat i cała Ragilia? Jeśli doszłoby do tego król Waren miałby pretensje tylko i wyłącznie do barona, a nie do lorda, który zrobił wszystko, aby do tej sytuacji nie doszło.

Rozważywszy wszelkie za i przeciw zawołał Oranię, która, co mocno się zdziwił, przyszła momentalnie na jego zawołanie, jakby czekała za drzwiami.

– Jesteś w stanie porozumieć się z jaszczuroludźmi?

– Oczywiście.

– Powiedz im, że czekam na nich jutro wieczorem w swoim pałacu.

 

Krol bardzo się zdziwił, że baron Mormo Joas chciał z nimi rozmawiać. Podobnie zdziwili się pozostali uczestnicy zrywu: Inja, Mokar, psiopodobne istoty, Krap, Koras i Riba. Nadal Krol nie ufał Oranii i bał się, że za tą propozycją kryła się jakaś pułapka.

– Co o tym myślicie? – zapytał zielonołuskowych swoich pobratymców.

– Nie ufać ludziom – odrzekł Broan, lecz natychmiast dodał – ale Oranii tak.

Przywódca jaszczuroludzi spojrzał na Broana z niemałym zaskoczeniem. Jeśli Broan zaufał już komuś, to znak, że rzeczywiście zasługiwał na powierzenie jemu swoich tajemnic.

– Nie ufam jej – odparł Riba – moim zdaniem cały czas coś ukrywa i cały czas próbuje coś ugrać.

– Zgadzam się z Ribą – dodał Koras, któremu stanęły błony między uszami. – Mam wrażenie, że Orania ukrywa coś między nami.

– Musi ukrywać choćby to, że jest naszym szpiegiem i nam donosi – powiedziała Inja.

– Tak czy inaczej jutro idziemy do barona i przedstawiamy swoją sprawę – stwierdził Krol. – Orania powiedziała, że mamy postawić swoje warunki baronowi i żądać od niego jak najwięcej.

– Też się z tym zgadzam – poparł go Krap. – Dlatego powinniśmy prosić o wolność Ragilii.

– Oczywiście – dodał Kroić – dodatkowo wygnać ludzi z Ragilii i żeby bagna były dla gnolli i jaszczuroludzi.

– I również się z tym zgadzam – rzekł Krol. – Dlatego jestem przekonany, że baron zgodzi się na nasze warunki, jeśli zależy mu na naszym wsparciu.

 

Dalsza część opowiadania poniżej

Jeżeli treść opowiadania Ci się spodobała i chciałbyś wpłynąć na rozwój świata literackiego, to serdecznie zachęcam Cię do sprawdzenia mojego Patronite. Kliknij w poniższe logo. I niech fantastyka będzie z nami 🙂

 

Albo postaw mi kawę, będę serdecznie za nią wdzięczny:

Szybko skończyli zebranie. Krol wrócił do lepianki Mokara, a gnolle pozostały w świątynii Goryi. Gdy nastała noc zielonołuskowy nie mógł zasnąć i postanowił przechadzać się po Itrapie. Od momentu, gdy nastała wojna ludzi z Orkami w Itrapie było spokojniej. Nawet jaszczuroludzie byli weselsi, niż wtedy, gdy ich opuszczał. Nie pokazywał im się, bo pragnął samotności. Potrzebował głęboko nią odetchnąć i złapać wytchnienie. Rewolucja przybierała na sile. Było już ich coraz więcej i posiadali coraz więcej broni, którą zręczniej się posługiwali.

Spacerował wokół Itrapy, aż w końcu zmaterializował się przed nim jaszczuroczłowiek w kapłańskich szatach.

– Ogran? Dawno cię nie widziałem.

– Taki jesteś zdziwiony, że mnie widzisz? Nie poznałeś mnie?

– Tak dawno cię nie widziałem, że już myślałem, że o nas zapomniałeś.

Ogran nieznacznie się uśmiechnął, bo jego plan zmierzał w dobrym kierunku.

– Nie potrzebowałem się pojawiać, bo widziałem, że sobie świetnie radzicie. – Uśmiechnął się do Krola.

– Widziałeś, jak jesteśmy przygotowani do rewolucji?

– Widziałem, podziwiam, chociaż przygotowaniem bym tego nie nazwał. Jeszcze sporo musicie się nauczyć. Poza tym wojna ludzi z orkami.

– Tak, baron chce wciągnąć nas do wojska, uważasz, że powinniśmy wstąpić?

Nieznacznie skinął głową mrużąc przy tym oczami.

– Oczywiście, że tak, jednak, co z tym chcecie zrobić potem.

– To znaczy?

– Wojna między ludźmi i orkami, kiedyś się skończy. Ludzie ją wygrają, bo zawsze wygrywali, ale nie zmieni to waszej pozycji. Nadal będziecie niewolnikami i to nieważne czy wesprzecie ludzi, czy nie.

– Czyli powinniśmy wesprzeć orków?

– Orkowie tego nie wygrają. Krol, lepiej zróbcie tak, żebyście jak najwięcej zyskali. Macie ku temu doskonałą okazję.

– Czyli co powinniśmy robić?

– To co nadal robicie. Przygotowujcie się do walki o wolność.

Po czym znikł, a przed Krolem pojawiły się dalsze bagna. Nie rozumiał Ograna oraz tego, dlaczego pojawiał się tylko w jego wiadomych porach, jednak rozumiał jedno. Byli na dobrej drodze, żeby odzyskać wolność i wypędzić stąd ludzi.

 

Krol razem z gnollami i pobratymcami zmierzali do pałacu barona. Przy wejściu każdy ze strażników, żołnierzy, służby pałacowej dawał im znać, że byli niemile widziani. Lustrowali ich od góry do dołu z dezaprobatą. Podeszła do nich Orania, która nieznacznie mrugnęła porozumiewawczo, a następnie oficjalnym tonem rzekła:

– Baron Mormo Joas oczekuje gości. Proszę iść za mną.

Szli za Oranią w głąb pałacu, a ilość połyskujących arrasów, obrazów i złotych zdobień przytłaczała rodowitych mieszkańców Ragilii.

– Za dużo złota – stwierdził Broan dla zabicia ciszy.

Krol miał takie samo odczucie co gnoll. Za dużo tych wszystkich zdobień w tym pałacu. Nie potrafił zrozumieć czemu ludziom tak zależało na złocie.

Orania prowadziła ich korytarzami, schodami, gdzie było coraz mniej ludzi, a gdy przeszli do korytarza, w którym nikogo nie było rzekła:

– Wiecie już o co chcecie prosić barona? – spytała szeptem rozglądając się, czy ktoś ich nie podsłuchuje.

– O wolność – rzucił Krap – należy nam się.

Lekko parsknęła.

– Należy wam się, ale baron na to się nie zgodzi. – Nim ktokolwiek zdołał cokolwiek odpowiedzieć kontynuowała: – Oczywiście postawcie taki warunek, ale również miejcie drugi, żeby osiągnąć kompromis.

– Osiągnąć co? – dociekał Krol.

– Porozumienie – doprecyzowała Inja. – Jaki możemy mieć dodatkowy warunek?

– Traktowanie jaszczuroludzi i gnolli na równi z ludźmi, albo uznanie praw do życia dla jaszczuroludzi i gnolli – podała przykładowe argumenty do negocjacji. – Pamiętajcie, że przedstawiciele Gradenii nie są skorzy na ustępstwa, ale w tej chwili nie mają innego wyjścia. Stójcie twardo przy swoich postanowieniach i dam wam znać mrugnięciem oka – mrugnęła im – kiedy możecie pójść z niższymi warunkami.

– Dobrze, tak będę rozmawiał z baronem – oznajmił Krol.

– Krol, wiem, że jesteś przywódcą powstania, ale lepiej, żeby tą rozmowę prowadziła Inja.

Oczy wymienionej jaszczurzycy o mało nie wyszły z orbit. Podobnie jak Krola i pozostałych uczestników nadchodzącego spotkania. Zielonołuskowy poczuł, jakby oberwał obuchem w brzuch. Doznał poniżenia, jakiego nigdy nie doświadczył i to od kobiety, która była za ich powstaniem.

– To ja jestem przywódcą jaszczuroludzi i gnolli, więc dlaczego Inja ma rozmawiać? – wzburzył się Krol. – Jest kobietą, nie uda jej się.

– Właśnie dlatego, że zbyt szybko dajesz się ponieść emocjom i patrzysz na wszystko z pespektywy samca, który pozjadał rozumy – stwierdziła równie stanowczo Orania. – Inja najlepiej poprowadzi rozmowę z was, a wy wspierajcie ją jednomyślnością. Choćby nieważne co powiedziała, to przytakujcie jej głową. Pamiętajcie, każdemu z was zależy na wolności. – Zerknęła na zielonołuskowego. – A nie na urażonej dumie.

Krol nie mógł zrozumieć, czemu spotkało go takie poniżenie. Robił wszystko najlepiej jak potrafił, a w tym momencie został odsunięty na bok. Zacisnął usta z wściekłości i schował urażoną dumę.

– Dobrze Inja, rozmawiaj z baronem – rzekł Krol, któremu ciężko te słowa przechodziły przez gardło. Reszta się dostosowała do polecenia Krola.

– Ale, ja nie wiem, co mam mówić – spanikowała jaszczurzyca.

– Po pierwsze weź kilka głębokich wdechów – uspokoiła ją Orania. – Do momentu aż nie pogonię barona, aby mówił o konkretach możesz się w ogóle nie odzywać. Podobnie wy też. Skinę wam, że możecie mówić. Wszyscy wiedzą, co mają robić? – Potwierdzili jej skinieniem głowy. – Wierzę w ciebie Inja.

Jaszczurzyca nie była przekonana. Złote łuski wyprostowały się na jej grzbiecie ze strachu, a ręce trzęsły się, jak po całym dniu noszenia ciężkich kamieni. Wypuszczała język przed siebie, żeby jakkolwiek opanować drżenie występujące na całym ciele.

 

Kolejna część opowiadania w następny wtorek o godz: 16:00

Zainteresowany dalszą częścią? Jeśli tak to kliknij poniżej „Następny wpis”.

Sprawdź moje media społecznościowe:

https://www.facebook.com/KamilSobikPisarz

https://www.instagram.com/kamil_sobik_pisarz

 

Jeśli chcesz poznać inne moje opowiadania, czy powieści, fantastyka i nie tylko, to zapraszam do sklepu:

/sklep/

Popularne motywy literackie na… TikToku cz. 2

W tym artykule kontynuuję podróż po popularnych motywach powieści na Tik Toku, którą obiecałem w poprzednim tygodniu. Zapewniłem również, że w drugiej części będą ostrzejsze motywy na platformie z nutką w logo. Poprzedni wpis zakończył go motyw fake datingu, więc ten artykuł zacznijmy od…

Motyw 7 – Romans Mafijny

Jak sama nazwa wskazuje mamy tu do czynienia z uczuciem rodzącym się wśród szeregach mafijnych. Tylko, że nie mamy tutaj dwóch zwaśnionych stron, jak w przypadku Romea i Julii, tylko zwyczajna dziewczyna zakochuje się w szefie mafii lub działaczu o wysokiej pozycji w szeregach grupy przestępczej.

W przypadku tego motywu mamy do czynienia z mocnymi i wręcz ordynarnymi scenami stosunków płciowych. Ilość fetyszy, rzadko spotykanych w codziennym życiu, zaskoczyłaby niejednego seksuologa. Podobnym motywem do tego, jest romans biurowy, tylko, że tam większość scen dzieje się w biurowcach.

Przykład 365 dni Blanki Lipińskiej

Motyw 8 – Age Gap

Nazwa może mylić, ale również tutaj mamy do czynienia z romansem. W tym przypadku uczucie (niekoniecznie miłość) rodzi się między nastolatką lub nastolatkiem, a… kimś starszym o co najmniej jedno pokolenie. Między dwojgiem osób, o znacznej różnicy wieku, rodzi się uczucie, które później przeradza się w miłość. Motyw ten nierzadko łączy się z groomingiem.

Przykład Seria Pasierbica Gangstera Moniki Magoskiej – Suchar

 

Dalsza część artykułu o popularnych motywach literackich na Tiktoku poniżej

Jeżeli treść artykułu Ci się spodobała i chciałbyś wpłynąć na rozwój świata literackiego, to serdecznie zachęcam Cię do sprawdzenia mojego Patronite. Kliknij w poniższe logo.

 

Albo postaw mi kawę, będę serdecznie za nią wdzięczny:

 

Motyw 9 – Stalker

W tym motywie mamy do czynienia z klasycznym stalkingiem, gdzie jedna strona prześladuje drugą. W tych powieści występuje osoba, która niczym się nie wyróżnia i prześladowca, który zrobi wszystko, żeby zniszczyć jej życie. Idealny motyw dla młodzieży i dzieci, czyż nie? Od razu zaznaczam, to jest ironia.

Przykład Cień Kamili Bryksy

Motyw 10 – Uczennica i Nauczyciel

Powracamy do romansu. Jak sama nazwa wskazuje w tych powieściach mamy miłość między nauczycielem a uczennicą. Mowa o zakazanej miłości, która nie powinna się wydarzyć, a która ma miejsce. Występuje walka między ich uczuciem, a tym, jak powinno być, co prowadzi do tego, że nikt ich nie rozumie.

Przykład Cena miłości Lurlene McDaniel

Motyw 11 – Live triangle

W skrócie: życie w trójkącie… resztę śmiało możecie sobie dopowiedzieć.

Przykład Czerwona Królowa Victoria Aveyard

Jak usłyszałem to po raz pierwszy, to szczękę zbierałem z podłogi. Rozumiem, że wieku nastoletnim mamy do czynienia z pierwszymi miłościami, które kończą się rozstaniem, ale w tych powieściach miłość coraz częściej łączy się z porno i to jest już bardzo niepokojące.

Jeszcze napiszę o tym artykuł, jednak chciałbym zachęcić rodziców, żeby śledzili, co ich pociechy czytają. Te książki nie są dostosowane do ich wieku, a niestety jest ich coraz więcej.

 

Sprawdź moje media społecznościowe:

https://www.facebook.com/KamilSobikPisarz

https://www.instagram.com/kamil_sobik_pisarz

 

Jeśli chcesz poznać inne moje opowiadania czy powieści, to zapraszam do sklepu:

/sklep/

Również na Allegro:

https://allegro.pl/uzytkownik/KamilSobikPisarz

Powstanie Ragilii – Rozdział 11 – część 2 – fantastyka

Rozdział 11 – część 2 – fantastyka w najlepszej postaci

Fantastyka w najlepszej postaci 🙂

Wojna spędzała sen z powiek baronowi. Spodziewał się, że konflikt będzie się rozgrywał na południowej granicy z Bestretą i nie przeniesie się do Ragilii. Nie dość, że nastały trudności przy budowie mostu, to jeszcze zatarg z barbarzyńcami komplikował mu życie, przez który nie przesypiał nocy. Pod oczami wyrosły mu wory, a wzrok jego błędnie patrzył przed siebie. Wszelkie dźwięki dochodziły do niego z opóźnieniem. Nawet podstawowe czynności zajmowały mu coraz więcej czasu.

Król Waren polecił, żeby wojska barona stanęły w gotowości. Nie było mu to po drodze, bo nie będzie miał kto pilnować mostu. Chciał, żeby król otrzymał wsparcie, a jednocześnie, żeby wciąż znajdowali się żołnierze do pilnowania pracy gadów.

– Przynajmniej prace nad budową mostu postępują – uspokoił się baron, gdy wyjrzał przez okno.

Chociaż prace szły do przodu czuł, że muszą przyśpieszyć, jeśli do końca roku mają go wybudować.

Zbliżało się popołudnie. Moment, w którym miał przybyć lord Kardisz. Jeden z najważniejszych dowódców Gradenii, który zasłynął swoim błyskotliwym dowodzeniem podczas Wojny Ciągłej między królestwem ludzi, a władcami podziemi, znajdującymi na południowy wschód od Gradenii. Zszedł do koszar znajdujących się przed pałacem i widział kilkanaście zastępów gotowych do wymarszu. Łącznie było to około dwóch tysięcy żołnierzy, którzy składali się z krzyżowców, kuszników, czempionów, oraz pikinierów. Przechadzał się między nimi. Miał nadzieję, że taka armia wystarczy lordowi Kardiszowi.

Z oddali słyszał tętent kopyt. Odwrócił się w stronę źródła dźwięku i dostrzegł kilkunastu konnych jeźdźców, którzy trzymali proporce z dwoma skrzyżowanymi toporami, nad którymi znajdowały się skrzydła aniołów. Oznaka rodu Blake. Tylko oni mieli możliwość rozmawiania z aniołami.

Skrzywił się, że to akurat lord Kardisz przybędzie.

– Witajcie baronie zadupia – oznajmił lord Kardisz, który ściągnął z głowy czapkę – wciąż się zastanawiam, jakim cudem tutaj żyjecie.

Sam nie znosił Ragilii, ale pychy lorda Blake jeszcze bardziej. Jako jedyny ród miał opłacany trybut, za kontakt z istotami niebios, które były mocnym punktem w armii gradeniańskiej. Z tego powodu ród ten traktuje się wyżej nad inne rody, mimo, że w hierarchii rodowej są na tym samym poziomie, co Joas, Aberville, Margary czy Lockenhole.

– Jak lord nie zauważył, to robię wszystko, aby przyjemnie się przez Ragilię przechadzało i kopyta lordowskie zbyt mocno się nie ubrudziły.

Wskazał na mokasyny lorda Kardisza, które były ubrudzone błotem i skórami jaszczurów. Prawdopodobnie miał z nimi niemało do czynienia.

– Och mój kochany baronie – rzekł nonszalancko – jestem taki ważny dla ciebie, że witasz mnie jaszczurami zamiast swoją gościnnością. Wiedz, że jestem z tego powodu mocno zdegustowany.

Baron spurpurowiał. Miał ochotę wyłupić oczy temu przemądrzałemu przedstawicielowi rodu i pokazać mu, gdzie jego miejsce. Najgorsza była bezradność, bo za atak na inny ród w czasie wojny groziła utrata tytułu szlacheckiego i rodowego. W tej chwili pozostało mu uśmiechnąć się od ucha do ucha i udawać, że obelga nie dotyczyła jego.

– Jak sytuacja na froncie lordzie?

– Jestem przekonany, że wyrzucimy orków z Gazi. – Spojrzał na armię barona, jakby czegoś w niej poszukiwał. – Coś mało tej armii mi oferujesz baronie. Nie zależy ci na dobru Gradenii?

– Lord wybaczy, ale dobry dowódca nie patrzy na ilość, tylko na wyszkolenie. – Lekko się uśmiechnął czując satysfakcję, że choćby w taki sposób mógł mu wbić szpilę.

Przedstawiciel rodu Blake powściągnął usta i następnie stanął przed armią, którą baron mu użyczył, po czym wrzasnął:

– Baczność! – Jak jeden mąż z jednym tupnięciem stanęli sztywno z bronią wyciągniętą do góry. – Pozycja do natarcia! – Krzyżowcy natychmiast wyciągnęli tarcze przed siebie i miecze położyli na tarczy na tarczy, jakby chcieli zaatakować nacierającego wroga. Łucznicy wraz z kusznikami ustawili się za krzyżowcami, a czempioni podzielili się na trzy oddziały z czego dwa z nich ustawiły się na bokach, a trzeci z tyłu armii gotowy do wsparcia którejś ze stron. Pikinierzy weszli między krzyżowców i wyciągnęli piki przed siebie, jakby oczekiwali na ciężką jazdę wroga. Wszystko wyglądało wzorowo i nawet lord Kardisz nie miał się do czego przyczepić. – Mam nadzieję, że również tak wzorowo będą się zachowywać, gdy dojdzie do bitwy.

– To już lord musi tego dopilnować, żeby nie mieli powodu do dezercji.

Zbył tą uwagę.

 

Dalsza część opowiadania poniżej

Jeżeli treść opowiadania Ci się spodobała i chciałbyś wpłynąć na rozwój świata literackiego, to serdecznie zachęcam Cię do sprawdzenia mojego Patronite. Kliknij w poniższe logo. I niech fantastyka będzie z nami 🙂

 

Albo postaw mi kawę, będę serdecznie za nią wdzięczny:

– Przygotować się do wymarszu. Macie na to klepsydrę czasu. – Przestawił swoją z góry na dół.

Armia rozeszła się, żeby przygotować swój ekwipunek i wrzucić go do wcześniej przygotowanych wozów. Wielu z nich nie brało wielu rzeczy, jedynie pilnowali, żeby zapasy jedzenia i picia starczyły jak najdłużej. Nim klepsydra przesypała się w połowie armia barona Joasa stała przed wyjściem z koszar gotowa do wymarszu.

– Armia gotowa do wymarszu lordzie Kardisz! – zasalutował mu czempion.

– Dziękuję żołnierzu, dajcie spocznij.

– Spocznij! – krzyknął do żołnierzy, na co żołnierze odprężyli swoje muskuły.

– Mój baronie idą na wojnę. Pilnujcie porządku w Ragilii i mam nadzieję, że widzimy się, tym razem w czasach pokoju.

– Wróćcie cali i zdrowi – rzekł baron. – W końcu muszę z kimś się droczyć. – Puścił oczko, na co lord Kardisz serdecznie się zaśmiał.

– Wyślę gołębia z listem do króla Waren, że armia jest gotowa do walki i podejmujemy wymarsz do Gazi. Mam nadzieję, że w ciągu miesiąca uda nam się uniemożliwić desant orkom i przejść do kontrofensywy w tej wojnie.

– Niech Rion ma was w swojej opiece.

– I ciebie baronie. – Następnie zwrócił się do żołnierzy. – Za mną marsz!

Armia powoli opuszczała koszary, a gdy ostatni z żołnierzy opuścił wojskowy obiekt baron rzekł:

– Przynieście spokój tym ziemiom, żebym mógł budować spokojnie ten most.

Wrócił do pałacu, gdzie przybył do Oranii, która pracowała nad spisywaniem rozkazów barona.

– Oranio powiedz mi, ile listów dzisiaj do mnie przybyło. – Wskazała mu palcem na piętrzące się w rogu pergaminy. – Mogłabyś czasami być dla mnie miła i coś powiedzieć.

– Jestem w pracy baronie i nie mogę się oderwać. Nakreślam sytuację na froncie – rzekła. – Nie wygląda, to wszystko dobrze i jestem przekonana, że armia lorda Kardisza niewiele tu zmieni.

– O czym ty mówisz Oranio?

– Niech baron lepiej sam popatrzy.

Popatrzył na mapę wskazującą na granicę między Bestretą a Gradenią, zarówno na południowych ziemiach, jak i na ragilijskich bagnach.

– Sam lord widzi, że orków jest zdecydowanie za dużo i nawet wsparcie pozostałych rodów: Aberville, Lockenhole, Margary, Pogory, Santorino i tak dalej niewiele tu pomoże.

– Jesteśmy przegrani, zatem nie ma sensu siedzieć tutaj, trzeba jak najszybciej opuścić Ragilię.

– Nie do końca baronie. Czy nie chciał czasem baron zaimponować królowi Waren.

– Chciałem, ale…

– W takim razie, jak baron zamierza zaimponować królowi dezerterując ze służby?  Właśnie teraz trzeba króla wesprzeć w ciężkiej chwili. Wojna już trwa, a ucieczka wszystko pogorszy.

– Mógłbym ruszyć z całą armią na orków, wtedy na pewno przegonimy ich z Gazi i zawrócą do swojej Bestrety.

– Niech lord się nie ośmiesza. – Uśmiechnęła się Orania. – Czym chce ich baron zaatakować. Strażą przyboczną, która pilnuje mostu? Najlepsze co mógł baron dać już dał. Teraz trzeba czekać na kolejne kroki lorda Kardisza, ale nie ukrywajmy, że pięć tysięcy armii przeciwko piętnastu tysiącom orków niewiele zdziała. Podobnie jak pięć tysięcy wojów pilnuje południowych granic przeciwko piętnastu tysięcy orkom. Nie doceniliśmy ich przygotowań i teraz płacimy za to cenę.

Baron zamyślił się. Rzeczywiście sytuacja była niewygodna, a ucieczka nie wchodziła w grę. Opuszczenie Ragilii nie tylko spowoduje wściekłość króla, ale również pozbawienie go wszelkich tytułów szlacheckich. Na to nie mógł pozwolić. Nie po to jego pradziadkowie i dziadkowie tak długo pracowali na uznanie i szacunek, żeby on to wszystko zniweczył.

– Napiszę do naszych sojuszników, żeby wsparli naszą wojnę.

– Czyli kogo? Megarę? Podbita przez orków. Therrorana? Nie opłaca im się. Zile? Sami z nimi niedawno byliśmy w fazie wojny, więc wątpię, że nas wesprą.

– Frozi jest jeszcze.

– Niech się baron nie ośmiesza. Frozi nie ma wystarczających wojsk, by na śnieżnej wyspie zbudować królestwo, to uważa baron, że są godni zagrozić królestwu, któremu bliżej do cesarstwa?

– W takim razie Oranio, co mam robić? Wszystko co wymyślę negujesz, więc co powinienem zrobić?

– Dlaczego baron szuka wsparcia gdzieś daleko, a nie w pobliżu?

– Nie rozumiem.

– No właśnie baronie. Nie zauważa baron, że w Ragilii jest lud, który jest równie liczny jak Bestreta i może im zagrozić? – Mormo patrzył na Oranię, nie wiedząc do czego zmierzała. – Baronie, niech baron w końcu zrobi z jaszczurów żołnierzy gradeniańskich.

– Słucham?! – Miał wrażenie, że się przesłyszał. – Czy chcesz, abym niewolnikom dał wolność? Mam ich wywyższyć do rangi Gradeniana? Obywatela królestwa ludzi? Nie ma mowy Oranio! W ogóle nie rozmawiajmy o takiej możliwości.

– Czyli baron chce się pożegnać ze swoją Ragilią i być pod panowaniem orków? – Spojrzała na niego, jakby mówiła do osoby, która niedawna spadła od Prastarych Mędrców i nie wiedziała jaka była sytuacja w Gradenii. – Jestem przekonana, że Lortar, słynący ze swojej brutalności wobec ludów podbitych, na pewno baronowi da zaszczytne miejsce u swego boku.

Gorzko przełknął jej ironię. Wiedział, że była mu potrzebna, ale momentami bez litości niszczyła jego ego. Nie znosił podważania decyzji. Jednak miał do niej słabość. Nie tylko temu, że pragnął ją, jako wybrankę serca, ale również jako jedna z nielicznych potrafiła mu wytknąć błąd.

– Jaszczuroludzie nie są zdolni do walki u boku ludzi.

– Teraz nie, ale po odpowiednim przeszkoleniu. Mogą już być.

Baron zamyślił się. Zdawał sobie sprawę, że bądź co bądź, to jaszczuroludzi było mnóstwo w Ragilii i mogli stanowić siłę, która przeważyłaby szalę w tej wojnie. Ich wsparcie mogło odmienić losy konfliktu i jednocześnie pokazać go w dobrych oczach przed królem. Rozważywszy propozycję Oranii, rzekł:

– Masz rację Oranio. Bierz nowy pergamin i pisz. Wydam rozporządzenie, że każdy jaszczuroczłowiek od teraz ma obowiązek wstawić się w koszarach i wesprzeć Gradenian w tej wojnie.

 

Kolejna część opowiadania w następny wtorek o godz: 16:00

Zainteresowany dalszą częścią? Jeśli tak to kliknij poniżej „Następny wpis”.

Sprawdź moje media społecznościowe:

https://www.facebook.com/KamilSobikPisarz

https://www.instagram.com/kamil_sobik_pisarz

 

Jeśli chcesz poznać inne moje opowiadania, czy powieści, fantastyka i nie tylko, to zapraszam do sklepu:

/sklep/

Popularne motywy literackie na… TikToku

Ostatnio coraz częściej pojawiam się na tej platformie i postanowiłem sprawdzić, co młodzież czyta. Słyszałem o niektórych powieściach, że nie są dostosowane do młodzieży, mimo, że są dla nich proponowane. Jednak im głębiej wchodziłem w booktoka, tym bardziej szczęka opadała mi na podłogę. Rozumiem, że wiecznie Harry Potter, Więzień Labiryntu, czy Niezgodna nie będą na topie, ale nie spodziewałem się tego co zobaczę. Jednak motywy jakie tam zobaczyłem mnie przeraziły.

Artykuł podzieliłem na dwie części. W przyszłym tygodniu pojawi się jego druga część. W tym wpisie będą lżejsze motywy, aby po lekturze następnego szczęka ci opadła. Zainteresowany? To zapraszam do dalszej lektury.

Motyw 1 – Enemies to lovers

W tłumaczeniu na polski „od wroga do kochanka”. Najczęściej mamy tu do czynienia z sytuacją, gdzie dwóch głównych bohaterów wzajemnie się nienawidzi, ale z tego bądź innego powodu muszą się znosić. Powoduje to, że występuje tyle spięć, sprzeczek, kłótni, czy nawet bójek między nimi, że nawet historia konfliktu między Indiami a Pakistanem nie obfitowała w taką ilość zatargów.

Wiem, że tych powieści jest wiele, ale mi na ten moment udało się przeczytać jedynie pierwszą część z serii students – Clone.

Motyw 2 – Friends to lovers

W tym motywie mamy do czynienia z dwójką znajomych, w których jeden podkochuje się w drugim, ale nie umie tego powiedzieć. Fabuła dąży do tego, że on lub ona zdobywa się na odwagę, aby jej to wyjawić. Najczęściej jest to okraszone nieprawdopodobnymi wydarzeniami, które powodują, że zakochany w tajemnicy uratuje nieświadomą osobę z niebezpieczeństw i wyzna jej miłość.

Przykład: Mój kumpel jest dziewczyną Weroniki Nakielskiej

Dalsza część artykułu o popularnych motywach literackich na Tiktoku poniżej

Jeżeli treść artykułu Ci się spodobała i chciałbyś wpłynąć na rozwój świata literackiego, to serdecznie zachęcam Cię do sprawdzenia mojego Patronite. Kliknij w poniższe logo.

 

Albo postaw mi kawę, będę serdecznie za nią wdzięczny:

Motyw 3 – Academic rivals to lovers

Motyw ten jest podobny do pierwszego. Różnica między nimi jest taka, że mamy tu do czynienia z uczelnią, szkołą, akademią, bądź inną placówką edukacyjną. Myślę, że wymieniona przeze mnie seria students również tu pasuje.

Motyw 4 – Romantasy

Mimo, że romans w literaturze fantasy, nie jest niczym nowym, to jednak oddzielenie romantasy od fantastyki było potrzebne. W przypadku fantastyki romans był tłem dla wydarzeń, które się działy, jak np. romans między Aragornem a Arweną czy Geraltem a Yennefer. W przypadku romantasy wydarzenia w świecie są tłem dla głównego wątku, którym jest romans między dwoma bohaterami.

Przykład: Fourth Wings Rebecca Yarros

Motyw 5 – Grumpy vs Sunshine

W przypadku tego motywu mamy do czynienia z dwoma bohaterami o totalnie przeciwstawnych osobowościach. Jeden, jak sama nazwa wskazuje, jest totalnym gburem i zrzędą. Wszystko widzi w ciemnych kolorach i nie ma dla niego światełka w tunelu. Najczęściej swój pesymizm i gburowatość rozlewa na wszystkich w pobliżu. Z drugiej strony mamy jego totalne przeciwieństwo, który widzi wszystko w jasnych barwach. Dzieli się radością i optymizmem z każdą napotkaną osobę, w tym i z pesymistą.

Przykład: The love hypothesis Ali Hazelwood

Motyw 6 – Fake Dating

Tłumacząc wprost z angielskiego na polski, to: fałszywe randki. Jak sama nazwa wskazuje dwie osoby udają zakochaną parę, aby uzyskać określony cel. Spadek od zmarłego dziadka, awans w pracy, wyższy status etc. Często jest to połączone z humorystycznymi scenami, czy wydarzeniami, podczas których wychodzi, że są swoimi przeciwieństwami. Jednak na samym końcu uczucie ich łączy na całe życie.

Przykład nie będzie książkowy, lecz filmowy: Narzeczony mimo woli z głównymi rolami Sandry Bullock oraz Ryana Reynoldsa.

Jeszcze ci szczęka nie opadła? Spokojnie, przygotowuję dopiero grunt pod te ostrzejsze motywy. Chciałem jedynie zagaić, że bardzo popularnym motywem na TikToku jest miłość i wszelkie jej kombinacje. To była część pierwsza literackich motywów popularnych na tej platformie. Kolejna część będzie w przyszłym tygodniu. Tym razem postaram się, aby szczęka opadła ci na podłogę.

 

Sprawdź moje media społecznościowe:

https://www.facebook.com/KamilSobikPisarz

https://www.instagram.com/kamil_sobik_pisarz

 

Jeśli chcesz poznać inne moje opowiadania czy powieści, to zapraszam do sklepu:

/sklep/

Również na Allegro:

https://allegro.pl/uzytkownik/KamilSobikPisarz

Powstanie Ragilii – Rozdział 11 – część 1 – fantastyka

Rozdział 11 – część 1 – fantastyka w najlepszej postaci

Fantastyka w najlepszej postaci 🙂

Usłyszawszy rewelacje od Broana i Kroicia Krol natychmiast poprosił Zdoraka o napisanie listu do Krapa i podanie mu wszystkiego, co od nich usłyszał. Zielonołuskowy musiał zorganizować spotkanie z tym szpiegiem. Komunikacja między Itrapą a Gazi przebiegała sprawnie dzięki złotym ważkom. Nie długo czekał na odpowiedź od Krapa, bo otrzymał ją jeszcze tego samego dnia. Rozwinął pergamin od czerwonołuskowego, w którym było napisane.

Krol, cieszę się, że jesteś cały i zdrów, aczkolwiek informacja, którą nam przekazałeś przeraziła nas. Musimy spotkać się wszyscy razem i ustalić, co robimy. Nie jest bezpieczne, abyś się znajdował w Gazi razem z gnollami. Orania mówiła, że Gazi ma zapasy, aby utrzymać się przez rok. W tej chwili ludzie skutecznie powstrzymują desant orków na portowe miasto, ale mówi też, że to kwestia czasu, kiedy Bestreta przełamie Gazi i splądruje miasto.

Musimy ten czas wykorzystać na podjęcie decyzji. Sami jej nie podejmiemy, więc przybądź do nas razem z gnollami. Wspólnie ustalimy co dalej robić.

Z wyrazami uścisku

Krap

– Muszę się z nimi skontaktować – postanowił Krol. – Zdorak, zostajesz tutaj i wykradacie składniki potrzebne na rzucenie tej klątwy. Zacznijcie od zbierania moglistego dyniacza.

– Mój panie, ale ludzie nie pozwolą nam tak zbierać – odrzekł były przywódca gnolli.

– W tej chwili mają ważniejsze sprawy na głowie niż klątwa. – Lekko uśmiechnął się w jego kierunku. – Broan, Kroić chodźcie ze mną do Itrapy. W tydzień powinniśmy dojść.

– Tak mój panie – zgodzili się.

– Myślisz mój panie, że będą mnie słuchać? – zmartwił się Zdorak. – Wciąż są na mnie źli z powodu mojego kłamstwa.

– Wtedy będą mieli ze mną do czynienia. W tej chwili musimy działać wspólnie i nie będę tolerował sprzeciwu. Kiedy mnie nie ma twój głos, jest moim głosem.

– Tak jest mój panie.

Krol ogłosił to również przed wszystkimi i żeby zaznaczyć swoje słowa uderzył w gong, przypominając im o przepowiedni. Później razem z Broanem i Kroiciem szedł w stronę Itrapy.

 

Orania, Mokar, Krap, Koras oraz Riba czekali w świątyni Goryi na przyjście Krola z gnollami. Musieli wspólnie ustalić stanowisko mieszkańców Ragilii w kontekście wojny z Bestretą.

Krol wraz z dwoma gnollami przybył później. Jaszczuroludzie czekający na zielonołuskowego spojrzeli szeroko, natomiast Orania lekko podniosła brwi, gdy patrzyła na psiopodobne istoty. Przywódca przyszłej rebelii natychmiast rzucił się w ręce swoich pobratymców.

– Wspaniale was widzieć całych i zdrowych – ucieszył się Krol.

– Szkoda, że się spotykamy w takich okolicznościach – stwierdził Mokar po czym odsunął się od Krola. Spojrzał na towarzyszy zielonołuskowego. – Kogo do nas przyprowadziłeś?

– Poznajcie to jest Kroić, a to Broan. – Przedstawione gnolle skinęły głową. – Razem ze mną przybyli z Gazi.

Nastąpiły uściski dłoni i wzajemnie przywitania. Początkowo jaszczuroludzie chłodno podeszli do gnolli, ale z każdym wymienionym słowem coraz bardziej zżywali się z Kroiciem i Broanem. Dziwili się, że gnoll z blizną na pyszczku tak mało mówił, lecz z każdą kolejną odpowiedzią przyzwyczajali się do jego małomówności.

– Cieszę się, że się dogadujecie, ale mamy dużo spraw do omówienia. – Pozytywny nastrój zburzyła Orania.

Wszyscy przeszli do największej jamy, w której znajdował się gobelin Darona. Gnolle przyglądały się jemu i wszystkim innym malowidłom, które znajdowały się w świątyni. Krol wyjaśnił towarzyszom, co przedstawiały, po czym skupił wzrok na Oranii. Spoglądał na jej aparycję i mimikę twarzy. Ciężko było z niej odczytać jakiekolwiek emocje. Miał wrażenie, że miała cały czas tą samą twarz.

Usiedli na podłodze, gdzie została namalowana prowizoryczna mapa Ragilii, do której domalowano na południu królestwo barbarzyńców, a na wschód Gradenię.

– Sytuacja na ten moment jest niedobra – oznajmiła oficjalnie Orania. – Gazi jest oblegane i w tej chwili żołnierze powstrzymują orków przed desantem. Jednak jestem przekonana, że nie będzie trwało to długo. Zważywszy, że – wskazała na bezpośrednią granicę między królestwem ludzi a Bestretą – orkowie podbili również przygraniczne porty wyżynając całą jej straż i zniewalając ludzi.

Jeszcze bardziej Krol nie polubił Oranii. Mimo, że chciał śmierci ludzi, to wciąż nie mógł się przekonać do obrazów śmierci, a miał wrażenie, że ją to w ogóle nie obeszło.

Dalsza część opowiadania poniżej

Jeżeli treść opowiadania Ci się spodobała i chciałbyś wpłynąć na rozwój świata literackiego, to serdecznie zachęcam Cię do sprawdzenia mojego Patronite. Kliknij w poniższe logo. I niech fantastyka będzie z nami 🙂

 

Albo postaw mi kawę, będę serdecznie za nią wdzięczny:

 

– Wybijają ludzi, a więc naszych wrogów – stwierdził Koras. – Nie widzę w tym żadnego problemu. Wręcz im pomóżmy, żeby wypędzić stąd ludzi. – Rozszerzył błony między uszami, co oznaczało, że wchodziły wyższe emocje, nad którymi miał problem zapanować.

– Jeśli pomożemy orkom, to będziemy mieli jeszcze gorzej niż z ludźmi – rzekła Inja.

– Skąd to wiemy? – zapytał Krol. – Nie znamy orków i nie wiemy, jak będą nas traktować. Może będzie lepiej niż z ludźmi?

– A może będzie jeszcze gorzej? – odpowiedziała Orania.

– Bo ty tak powiedziałaś – odrzekł Krol.

– Naprawdę Krol mam ci opowiadać historię o Magnumie? – rzekła zażenowana Orania. – Rozumiem, że możesz mi nie ufać, ale Krap, Mokar i Inja mogą zaświadczyć, że wszystko, co robię, to robię dla waszego dobra. Jestem łączniczką między wami a ludźmi. Dostarczam wam informacje zaraz jak się dowiem, więc nie rozumiem skąd ten brak zaufania.

– Skąd ten brak zaufania?! – wybuchł Krol. – Może dlatego – odsłonił swoje zniszczone plecy – że znęcacie się nad nami?! – Gniewne pytanie retoryczne zawisło w powietrzu. – Może dlatego, że cierpimy przez was?! – Pytanie zawisło w powietrzu i miał nadzieję, że Orania jakkolwiek zareaguje na jego wyrzut. Gdy widział w niej spokój, to jeszcze bardziej się rozzłościł. – Nie mam do ciebie zaufania! Nie ufam ludziom i nie mam ochoty wam pomagać w walce z orkami, a jeszcze bardziej bym przeszkodził.

Inja, Mokar, Krap oraz gnolle nie przeszkadzały Krolowi. Żadne z nich nie chciało zająć odpowiedniego miejsca w tej kłótni. Zgadzali się zarówno z jedną, jak i drugą stroną.

– Proszę bardzo, możecie stanąć po stronie orków. Pokonacie nas, wypędzicie z Ragilii, a wtedy orkowie zajmą wasze ziemie. Wątpisz? – zapytała, kiedy spostrzegła, że zielonołuskowy nie dowierzał jej słowom. – To nawet na logikę biorąc, po co mieliby wam pomagać w odzyskaniu wolności?

– Żeby trzymać ludzi z daleka od ich ziem.

– Krol, nie pytam o wasz cel, tylko o ich cel. – Jaszczuroczłowiek nie odpowiedział. – Czemu mieliby wam pomagać, żeby wypędzić stąd ludzi? Powiedz mi, bo chyba czegoś nie rozumiem.

– Bo wiedzą, że ludzie są źli?

– A oni są jeszcze gorsi. Możesz mi wierzyć na słowo lub nie, ale raz byłam z wizytą dyplomatyczną w Kopanik, stolicy Bestrety i ledwo uszłam z życiem, a byłam posłanką Gradenii, czyli osobą nietykalną. Nie mieli obaw, żeby chcieć mnie zabić, to jak ci się wydaje Krol, co zrobią z wami?

– Nie ufam ci, nie zaufam żadnemu człowiekowi.

– Krol, w końcu przestań być taki dumny i pyszny – zirytowała się Inja. – Tak się składa, że nam już bardzo pomogła w wielu kwestiach i choćby wiemy, jak przekształcać grudkę żelaza w broń. Nie wiem, czy widziałeś, jak przechodziłeś przez świątynię, że kuźnie u nas działają, a część jaszczuroludzi, która pracowała w kopalniach wprost przynosi nam rudy żelaza.

Z natłoku nowych wieści Krol otworzył szeroko oczy. Patrzył na Inję nieświadomy tego, co się zadziało w trakcie jego obecności. Rzeczywiście poczuł swąd spalenizny, jak przechodzili przez świątynię pod gobelin Darona, lecz myślał, że to zapach ognia. Oprócz tego jeszcze inni jaszczuroludzie? Skąd oni się wzięli? Wieści te mocno go zaskoczyły i już nie patrzył tak wrogo na Oranię. Wrogość zaczęła ustępować braku zaufania.

– Co działo się w międzyczasie, jak mnie nie było?

– I w końcu zaczynasz pytać jak dowódca – oznajmił Krap. – W międzyczasie odkryliśmy, że ludzie posyłali nas w różne strony Ragilii, do pracy przy najróżniejszych miejscach. Część z nas pracowała w kopalnii, część z nas przy budowie mostu.

– Oraz innych mostów – dodał Kroić, na co zwrócił uwagę wszystkich oprócz Krola.

– Wy budujecie most główny, są jeszcze mosty poboczne, które mają łączyć się z mostem głównym – doprecyzowała Orania dostrzegłszy zdziwione spojrzenia jaszczuroludzi.

– Zgadza się. Ze wszystkimi ekipami mamy kontakt i w imieniu twoim wyrazili chęć walki z ludźmi – oznajmiła Inja.

– Dobrze, przepraszam cię Oranio – oznajmił Krol. – Co proponujesz?

– Pytasz się mnie o zdanie?

– Oranio! – wrzasnęła Inja. – Nie wzbudzaj zbędnych sprzeczek, tym bardziej, że Krol przeprosił.

Kobieta spojrzała na jaszczurzycę i odetchnęła głęboko.

– Przepraszam również za moją zuchwałość. Proponuję, żebyście wsparli nas w walce z orkami, bo wierzcie mi lub nie. Orki jak tu przybędą to was zabiją.

– Ale jak pomożemy ludziom, to pokażemy im, ilu nas jest – rzekł Mokar. – Damy im również do zrozumienia, że planujemy rebelię w celu wydalenia ich z naszych ziem.

– Masz rację Mokar, dlatego proponuję pójść na układ z baronem.

– Jaki układ? – spytali wszyscy Oranię.

– Taki, na którym skorzystacie.

Kolejna część opowiadania w następny wtorek o godz: 16:00

Zainteresowany dalszą częścią? Jeśli tak to kliknij poniżej „Następny wpis”.

Sprawdź moje media społecznościowe:

https://www.facebook.com/KamilSobikPisarz

https://www.instagram.com/kamil_sobik_pisarz

 

Jeśli chcesz poznać inne moje opowiadania, czy powieści, fantastyka i nie tylko, to zapraszam do sklepu:

/sklep/

Recenzent i pisarz – co ich ze sobą łączy?

Jedną z podstawowych form promocji pisarskiej jest współpraca z recenzentami, do których wysyła się kilkadziesiąt, a nawet kilkaset egzemplarzy. Po co i w jakim celu recenzent jest potrzebny pisarzowi? Odpowiem Wam na to pytanie w dalszej części tego artykułu. Możecie się również spodziewać moich przemyśleń na temat tej formy promocji, które zebrałem w trakcie wydawania moich powieści. Wszystkie je możecie zakupić w moim sklepie.

Zainteresowani? Jeśli tak, to zapraszam do dalszej części artykułu.

Wyjaśnijmy sobie kim jest recenzent

Według słownika PWN jest to osoba, która omawia i ocenia dzieło literackie, spektakl teatralny, koncert, wystąpienie, czy jakąkolwiek formę artystycznego przekazu. W tym artykule skupię się na recenzentach literackich. Ich głównym zadaniem jest omówienie i rzetelna ocena dzieła, a więc wskazanie jego pozytywnych, jak i negatywnych aspektów. Recenzent w swojej ocenie skupia się na wszelkich walorach utworu literackiego oraz zastosowanych w nich mechanizmach. Taką osobę definiuje wiedza związana z ocenianym przedmiotem, zajrzenie w głąb tekstu i dostrzeżenie jej drugiej warstwy, czy zebranie informacji, które pomogą wczuć się w emocje, jakie przeżywał twórca dzieła w trakcie jego powstawania.

Właśnie ta definicja powoduje, że wydawcy czy autorzy powinni się trzymać z daleka od wszelkiego rodzaju recenzentów. Dlaczego z nimi współpracują?

Powiedzmy sobie wprost…

Współczesne recenzje nie mają nic wspólnego z prawdziwą recenzją

Najwięcej recenzji książkowych spotykam na Instagramie i w wielu przypadkach zamiast rzetelnej oceny dostrzegam opinię danego influencera litrackiego, który wychwala powieść ponad niebiosa. Nie zaprzeczam, że książka mogła mu się spodobać, ale jak widzę już tą samą książkę, którą chwali kilkadziesiąt osób, no to zapala mi się czerwona lampka. Czyżby była, aż tak doskonała, że nic nie można jej zarzucić?

 

Dalsza część artykułu o recenzentach poniżej

Jeżeli treść artykułu Ci się spodobała i chciałbyś wpłynąć na rozwój świata literackiego, to serdecznie zachęcam Cię do sprawdzenia mojego Patronite. Kliknij w poniższe logo.

 

Albo postaw mi kawę, będę serdecznie za nią wdzięczny:

Jak dobrze wiecie z mojego artykułu: Czy powieść może być dobra lub słaba, nie ma czegoś takiego, jak lepsza lub gorsza powieść, póki nie znajdziemy merytorycznego i mierzalnego wskaźnika. Nie oznacza to jednak, że wszystko nam się musi podobać i tylko pochlebnie powinniśmy się wypowiadać. Oczywiście sam lubiłem, jak o moich powieściach pisano bezkrytycznie, ale taka ocena nie była merytoryczna.

Recenzent pokazuje swoje odczucia, a nie ocenę powieści

Odczucia recenzenta są istotne podczas oceny danego dzieła, ale nie mogą być głównym przedmiotem recenzji. To przede wszystkim dostrzeżenie mechanizmów zastosowanych przez autora, motywów wplecionych do powieści, wykorzystanie lub stworzenie elementów fabuły, które na swój sposób są unikatowe. To najbardziej pokazuje, że recenzja jest właściwa, a nie subiektywne odczucia recenzenta.

Dzięki temu wiemy również, dla kogo jest przeznaczona powieść, bo osoba, która opowiada o danej książce głęboko w nią weszła i rozbiła ją na czynniki pierwsze.

Dlatego mam mieszane uczucia odnośnie recenzji

Przyznaję, że z powieścią Gary & Litin: Order Cyncynata korzystałem mocno ze wsparcia influencerów i recenzentów książkowych. Liczyłem przede wszystkim, że koszty, które przeznaczyłem na recenzentów i influencerów zwrócą się poprzez odpowiednią sprzedaż powieści. Niestety, nic takiego nie miało miejsca. Pomimo szumu wokół powieści i łatwości znalezienia jej w Empiku czy w innych znanych księgarniach, które możecie sprawdzić na Lubimyczytać.pl, to koszty za współpracę się nie zwróciły, a co dopiero odnotowanie zysku ze sprzedaży.

Jeszcze napiszę artykuł o oczekiwaniach pisarza czy wydawcy w kwestii recenzji.

Nawet już nie wchodzę na Instagrama, aby sprawdzać nowe powieści

Po co? Ledwo dziesięć postów, rolek czy relacji przejrzę, a już widziałem dziesięć różnych powieści, które powinienem przeczytać. Mówimy o pierwszych sekundach przeglądania Instagrama, to po minucie już się nie pamięta o powieści, które pojawiła się na początku.

W takim razie powiedzcie mi, czy taka informacja, że Kamil Sobik lub inny mniej znany pisarz, przebije się, gdy na równi mówimy o pisarzach, którzy już dobili do bestsellera? Myślę, że znacie odpowiedź.

Jeśli dany recenzent przeczytał ten artykuł to napisz do mnie wiadomość, na mail podany w kontaktach. Udowodnij mi, że się mylę.

 

Sprawdź moje media społecznościowe:

https://www.facebook.com/KamilSobikPisarz

https://www.instagram.com/kamil_sobik_pisarz

 

Jeśli chcesz poznać inne moje opowiadania czy powieści, to zapraszam do sklepu:

/sklep/

Również na Allegro:

https://allegro.pl/uzytkownik/KamilSobikPisarz

Powstanie Ragilii – Rozdział 10 – część 2 – fantastyka

Rozdział 10 – część 2 – fantastyka w najlepszej postaci

Fantastyka w najlepszej postaci 🙂

– Chcesz powiedzieć, że jak Bestreta zaatakuje Gradenię od strony Widy, to wypędzą stąd ludzi, ale staną się jeszcze gorsi niż oni? – spytała Inja.

– Tak – potwierdziła jej skryba barona. – Baron zastanawia się, czy nie rzucić budowy tego mostu i nie ratować swojej skóry przed orkami, a skoro baron już chce rezygnować z budowy mostu, to znak, że jest bardzo źle.

Mokar, Krap i Inja popatrzyli po sobie. Spodziewali się wszystkiego usłyszeć, ale nie tego, że wojna między Bestretą a Gradenią będzie się również odbywała na terenach Ragilii. Nikt z nich nie miał do czynienia z barbarzyńskimi orkami.

– Co proponujesz zrobić? – spytał Krap.

– Wiem, że dla was to zabrzmi jak szaleństwo, ale sugerowałabym wesprzeć ludzi w walce z barbarzyńcami.

– Toż to szaleństwo! – wybuchł Mokar. – Mamy wspierać naszych oprawców, którzy mają nas za nic?! Zwariowaliśmy! Jeśli pomożemy ludziom, a oni nadal będą się nad nami znęcać, kiedy ta cała wojna się skończy.

– Mokar, czy mam ci opowiedzieć o Magnumie i dlaczego my ludzie, jak słyszymy dźwięk tego imienia, to się kulimy, mimo, że Gradenia też jest potężny królestwem?

– Przepraszam, nie wierzę, że może być gorzej z orkami, niż teraz z ludźmi. Teraz też nie mamy żadnych praw, oprócz tego, że budujemy ten cholerny most!

Orania dostrzegła, że Krap i Inja stanęli po stronie niebieskołuskowego. Widząc to przybrała pewną twarz i zaczęła im opowiadać o Magnumie i tym, co robił, kiedy był przywódcą barbarzyńców. Opowiadała im o czasach, kiedy rzeki w Bestrecie spływały krwią jego przeciwników, których eliminował za pstryknięciem palca. Nakreśliła im czasy, gdy Bestreta miała dominację nad ludźmi i wprost było prawo, że barbarzyńca mógł zabić człowieka, a ten nawet nie mógł krzywo na niego spojrzeć. Nadmieniła im, jakie konsekwencje mieli ludzie za złamanie prawa. Im dłużej opowiadała, tym bardziej ich żuchwy opadały i kulili się w sobie.

– To dodam wam jeszcze, że Lortar, który jest obecnym władcą Bestrety. Jest jeszcze gorszy od niego. Możecie mi wierzyć lub nie, ale przy nim nie będziecie mieli żadnych praw, nawet prawa do spojrzenia orkowi w oczy.

Jaszczuroludzie ponownie popatrzyli po sobie. Zrozumieli, że Orania nie żartowała i chociaż z ciężkością przychodziły im te słowa, to w końcu Inja odparła.

– Dobrze, porozumiemy się z Krolem w tej sprawie – postanowiła kobieta, za mężczyzn. – Spotkamy się wszyscy i ustalimy, co dalej robić. Zaskoczyłaś nas tym.

– Dosłownie, jak to usłyszałam, to wybiegłam z pałacu, aby was ostrzec. Tylko śpieszcie się, bo Bestreta już wkrótce przeprowadzi inwazję.

 

Krol spacerował po świątynii Goryi. Ze wściekłości przewrócił wszystko w kultowym miejscu. Na podłodze leżały świeczniki, obrazy, czy wszelkie kosztowności, które stały na drodze zielonołuskowego. Rozzłościła go wiadomość od Krapa, który wyjawił mu, że mają szpiega wśród ludzi. Już ta wiadomość wzburzyła Krolem, a gdy doczytał, że sugeruje on wsparcie ludzi w walce z Bestretą, to powstał wyładować swoją złość.

– Mój panie, czy mogę coś powiedzieć? – spytał Zdorak, który był świadkiem wybuchu jaszczuroczłowieka.

– Nie widzisz, że moi pobratymcy mnie zdradzili i co gorsza rozmawiają z ludźmi?

– Mój panie – zaczął spokojnie – posiadanie szpiega, to skuteczny sposób na zdobywanie informacji wśród przyszłych wrogów. Nie miej pretensji do swoich braci, że tak zrobili. Na twoim miejscu mój panie byłbym im wdzięczny.

Gniewny wzrokiem Krol spojrzał na Zdoraka, na co gnoll natychmiast się skulił, oczekując represji. Widząc postawę Zdoraka Krol momentalnie ochłonął.

– Przepraszam Zdorak, po prostu nie mogę zrozumieć, dlaczego moi pobratymcy tak się zachowali i tak dają sobą manipulować.

– Proszę mi wybaczyć mój panie, ale jestem przekonany, że tą sprawę da się łatwo wyjaśnić. Sugeruję spotkanie nas z pana pobratymcami. Wówczas będziemy wiedzieć więcej oraz kto jest tym szpiegiem.

– Dziękuję za radę Zdoraku, ale najpierw muszę to przemyśleć, więc pozostaw mnie na chwilę samego i niech mi nikt nie przeszkadza.

Dalsza część opowiadania poniżej

Jeżeli treść opowiadania Ci się spodobała i chciałbyś wpłynąć na rozwój świata literackiego, to serdecznie zachęcam Cię do sprawdzenia mojego Patronite. Kliknij w poniższe logo.

 

Albo postaw mi kawę, będę serdecznie za nią wdzięczny:

Gnoll skłonił się i wyszedł ze świątyni. Jaszczuroczłowiek w dalszym ciągu nie potrafił uspokoić swoich myśli. Gdyby było coś jeszcze do przewrócenia na pewno zrzuciłby to, jednak w tej chwili pozostało mu spacerowanie po świątynii.

Jak oni mogli? Zdradzili go. Czuł, jakby ktoś wbił mu nóż w plecy i przekręcił nim w środku. Nie mógł zrozumieć postępowania swoich przyjaciół. Czemu Krap się na to zgodził? Czemu Mokar wydał na to zgodę? Czemu Inja, Riba, Koras i nikt inny nie przeszkodził im w wykonaniu tego planu? Nie rozumiał postępowania swoich pobratymców.

I jeszcze ta wojna ludzi z Bestretą. Co to w ogóle jest za kraina? Czemu oczekują, że wesprą ludzi w walce z orkami. Słyszał gdzieś o nich, ale czy rzeczywiście byli aż tak brutalni, że nawet ludzie się ich bali?

– Zdorak! Możesz wrócić! – zawołał go. Wiedział, że czekał przed jamą, aby wypełnić jego rozkaz.

– Tak mój panie?

– Co wiesz o tej Bestrecie?

– W międzyczasie wysłałem Broana i Kroicia, aby dowiedzieli się coś o niej. Osobiście niewiele o niej wiem, jedynie z opowiadań. – Krol chciał wysłuchać tych opowieści. – Najwięcej wiem o Magnumie. Jednym z ich władców. To było jeszcze za czasów, kiedy Bestreta znalazła się pod panowaniem Megary.

– Pod jakim panowaniem? – Zielonołuskowy poczuł się głupio, że tak mało wiedział o topografii świata.

– Królestwa czarodziei i alchemików – doprecyzował Zdorak. – Właśnie Magnum rozpoczął ruch wyzwoleńczy Bestrety, tylko, że już od początku wykazywał się wyjątkową brutalnością. Początkowo względem ich oprawców, więc nikomu to nie przeszkadzało. Torturował, gwałcił kobiety, zatruwał studnie poprzez wrzucanie do nich zwłok ludzkich.

– Dobrze, nie opowiadaj dalej o jego metodach walki. – Obrzydził tym Krola.

– Przepraszam mój panie – skulił się gnoll – chciałem tylko opowiedzieć, do jakiej brutalności był zdolny.

Krol myślał, że to ludzie byli najbardziej podłą i przerażającą istotą, ale po opowiadaniach Zdoraka musiał zrewidować swój pogląd.

– Nie przepraszaj Zdoraku. Nie jestem przyzwyczajony do brutalności. Opowiadaj dalej, tylko jak mogę prosić, to omiń to, gdzie znęcał się nad oprawcami.

– Oczywiście mój panie. Więc Magnum w dalszym ciągu zmierzał do wyzwolenia Bestrety z rąk Megary. Po dłuższym okresie walk liczebność jego wojsk zmalała, a przez to część dowódców zaczęła się wycofywać, bojąc się represji czarodziei, a druga część dołączała do królestwa Megary. Od tej chwili jego brutalność przeszła na swoich towarzyszy. Każdego, który zdezerterował…

– Co zrobił? – wszedł mu Krol w słowo.

– Każdego, który się poddał lub zamierzał uciec natychmiast karał śmiercią. Jego gniew dotknął również swoich pobratymców.

– I nadal walczył o wolność z Megarą?

– Tak, w dalszym ciągu walczył o wyzwolenie Bestrety, a jego wojska ze strachu już bały się wycofać. Udało mu się wyzwolić Bestretę spod panowania Megary, a mieszkańców Zaste – stolicy Megary. – Spalił żywcem.

– Zdoraku prosiłem cię, żebyś nie podawał mi dokładnych opisów.

– Przepraszam mój panie. Dodam tylko, że Megara po tej inwazji Magnuma przez kilka wieków się podnosiła. Zrównał praktycznie całą Megarę z ziemią.

Jeśli opowieści Zdoraka były prawdziwe, to Jaszczuroczłowiek zrozumiał, dlaczego gnolle obawiały się Bestrety. Opowiadał mu o dowódcy, który za nic miał życie innych.

– Mój panie! Atakują! – Wbiegł zduszany Broan, a wraz z nim Kroić. Obydwaj Gnolle wykrzyczeli słowa, które wywołały w nich ogromne zmęczenie.

– Co się dzieje?! – zapytał Krol, lecz widząc ich stan poczekał aż się uspokoją. Zdorak podarował im kubek wody, na co oni łapczywie go pili, wylewając część na podłogę. Gdy po kilku głębokich łykach się uspokoili rzekł. – Powiedzcie, co się stało?

– Orki atakują! – krzyknął Broan na co natychmiast padł przed Krolem.

– Orki zaatakowały Gazi i póki co trwa zażarta walka między nimi, a ludźmi, żeby ich nie dopuścić do portu.

– Orków być za dużo! – wrzasnął Broan.

– A kolejne posiłki w drodze – dodał Kroić. – Mój panie jesteśmy w samym centrum wojny.

 

Kolejna część opowiadania w następny wtorek o godz: 16:00

Zainteresowany dalszą częścią? Jeśli tak to kliknij poniżej „Następny wpis”.

Sprawdź moje media społecznościowe:

https://www.facebook.com/KamilSobikPisarz

https://www.instagram.com/kamil_sobik_pisarz

 

Jeśli chcesz poznać inne moje opowiadania, czy powieści, fantastyka i nie tylko, to zapraszam do sklepu:

/sklep/

Grooming – w literaturze

Grooming, kojarzył mi się wyłącznie ze strzyżeniem psów, kotów i innych zwierząt posiadających sierść. Jednak dzięki wydawnictwu NieZwykłe dowiedziałem się, że to również szkodliwe działanie, którego ofiarą najczęściej są młode osoby. Dlaczego grooming jest niebezpieczny? Co to jest? Czemu wydawnictwo Niezwykłe popełniło wizerunkową wpadkę z wykorzystaniem tego zjawiska?

Już Wam odpowiadam.

Na początku wyjaśnijmy sobie, czym jest grooming

Zjawisko to już od dawna widnieje w środowisku kryminologicznym. Jak opisuje je doktor Emilia Truskolasa, są to wszelkie działania polegające na nawiązaniu kontaktu z dzieckiem, w szczególności za pomocą internetu i zmierzaniu przy użyciu manipulacji do nawiązania z nim relacji o podłożu seksualnym. Prowadzi to do tego, że dzieci same mają wpływ na szerzenie się pornografii i prostytucji wśród swoich rówieśników. Sprawca najczęściej pozoruje przyjaźń, wsparcie, czy też pocieszenie w trudnych sytuacjach, aby przekonać do siebie ofiarę i dokonać czynności seksualnych zgodnych z wolą sprawcy.

Zjawisko już jest popularne od dłuższego czasu i ma swoje odpowiedniki w polskim słowniku. Najczęściej używa się „uwodzenie dzieci przez internet”, „nagabywanie seksualne małoletniego”, „elektroniczna korupcja małego”, czy „Cyberpedofilia”.

Mamy tu do czynienia z procederem, który podlega pod paragraf i jest szkodliwy dla dzieci.

 

Dalsza część artykułu o groomingu w literaturze poniżej

Jeżeli treść artykułu Ci się spodobała i chciałbyś wpłynąć na rozwój świata literackiego, to serdecznie zachęcam Cię do sprawdzenia mojego Patronite. Kliknij w poniższe logo.

 

Albo postaw mi kawę, będę serdecznie za nią wdzięczny:

Dobrze, ale co grooming ma wspólnego z wydawnictwem NieZwykłe?

Jak dobrze wiemy wydawnictwo NieZwykłe wypracowało sobie pozycję potentata na rynku polskim oferującym powieści z gatunku Young Adult, romansów czy innych gatunków z literatury popularnej. Prężnie prowadzi swoje konta na platformach społecznościowych, gdzie na platformie X umieścił poniższy wpis:

Internauci momentalnie podłapali go i oskarżali wydawnictwo o promowanie szkodliwego zjawiska, jako coś pozytywnego. Oczywiście wydawnictwo szybko usunęło wpis, ale internauci nie pozostawili na nim suchej nitki. Oskarżenia o promowanie przez wydawnictwo NieZwykłe niszczycielskiego wpływu groomingu nasilało się z każdą godziną. Doszło do tego, że wydawca opublikował oficjalne stanowisko w swoich mediach:

„W związku z burzą, jaką wywołała nasza cotygodniowa zagadka, pragniemy poinformować, że nasze działania nie były ukierunkowane na promowanie groomingu. Zagadki mają na celu jedynie wskazanie tego, co pojawia się w książce, by czytelnik, sięgając po nią, miał świadomość, co może w niej znaleźć. Podobnie rzecz ma się z użyciem gwiazdki, która jest wyłącznie przypadkową emotką wykorzystaną we wpisie na X. W tej sytuacji dobór emotki był nietrafny. Rozumiemy Wasze obawy i przepraszamy.”

Wydawca posypał się popiołem i wziął winę na własne barki.

Co o tym sądzę?

Z racji, że sam pracuję w marketingu i dwoję się i troję, aby o moich powieściach było głośno, to jakoś sympatyzuję z wydawnictwem NieZwykłe. Nie popieram tego, co zrobili, ale gdy się wymyśla kolejne nowsze pomysły na promocję, to nie trudno o pomyłkę. Mam wrażenie, że marketingowcy wydawnictwa NieZwykłe, chcieli wskazać na atuty książki, ale wybrali cechę, która łagodnie mówiąc, powinna być ostrzeżeniem, a nie zachętą. Rzeczywiście kwas po tej aferze jest niemiły i wydawnictwo będzie długo ponosiło z tego powodu konsekwencje. Jednak „Misja Nolie” Izabelli Nowaczyk (o której mowa w zagadce z postu) promowano, jako powieść dla dorosłych. Wydawca wprost zaznacza, że jest to powieść dla dorosłych i osób świadomych, że taki proceder istnieje.

Jedynie mam nadzieję, że na przyszłość wydawnictwo będzie szukało innych pozytywnych aspektów występujących w powieściach, niżli nawiązywanie do przemocy. Dlatego nie popieram ich działania, ale nie popełnia błędów ten, co nic nie robi.

 

Sprawdź moje media społecznościowe:

https://www.facebook.com/KamilSobikPisarz

https://www.instagram.com/kamil_sobik_pisarz

 

Jeśli chcesz poznać inne moje opowiadania czy powieści, to zapraszam do sklepu:

/sklep/

Również na Allegro:

https://allegro.pl/uzytkownik/KamilSobikPisarz

Powstanie Ragilii – Rozdział 10 – część 1 – fantastyka

Rozdział 10 – część 1 – fantastyka w najlepszej postaci

Fantastyka w najlepszej postaci 🙂

Okazało się, że klątwa, którą ludzie rzucili na gnolle, opierała się na zaletach magicznych i instynkcie gnolli. Zdorak pokazał Krolowi, w jaki sposób przygotowywał tą miksturę, którą później rozprzestrzeniał za pomocą ogniska znajdującego się w środku osady.

– To dlatego ogień cały czas się palił – zrozumiał Krol.

– Tak mój panie – odrzekł Zdorak.

– Zatem wystarczy zgasić ognisko i natychmiast ludzie przestaną mieć nad wami władzę.

– Niestety nie mój panie. Byłoby trzeba zniszczyć wszystkie ogniska w Ragilii, a nawet w całym Ererat. – Dzięki Zdorakowi Krol dowiedział się, że świat, w którym żyje, nazywa się Ererat. – Sam widzisz, że jest to niemożliwe. Należy pozbawić ludzi tej mieszanki.

– Znasz się na magii? – zapytał zielonołuskowy Zdoraka.

– Tylko krąg podstawowy magii udało mi się przyswoić, jako jedyny wśród gnolli. Znam też hipnozę, którą wykorzystujemy do klątwy.

– Zatem nie odprawiaj rytuału magicznego, wtedy wszystko będzie w porządku.

– Nie mój panie, nie będzie w porządku – postawił stanowczo Zdorak, na co Krol się wzdrygnął. – Przepraszam mój panie. Proszę mi wybaczyć za moją zuchwałość. – Upadł nowemu przywódcy do stóp i złożył mu pokłon

Zielonołuskowy natychmiast go dźwignął i uśmiechnął się.

– Nie zwracaj tak na mnie uwagi. Są ważniejsze sprawy niż to co pomyślę. Powiedz lepiej, w jaki sposób można przeszkodzić klątwie w działaniu.

– Wtedy mój panie, co mnie przyłapałeś na rozmowie z ludźmi, to nie tylko płaciłem za spokój od ludzi, ale również za składniki, które były mi potrzebne do sporządzenia mikstury.

– Poczekaj, poczekaj – trzymał ręce w powietrzu – płaciłeś ludziom, za spokój i jednocześnie za to, abyś miał składniki do klątwy? – Skinął mu. – W takim razie trzeba ludziom nie płacić.

– Wtedy zaczną się znęcać nad gnollami mój panie.

– Ale cały czas to robią.

– Wiem mój panie, ale nie płacenie ludziom tylko pogorszy sprawę. Uwierz mi mój panie, to nie jest rozwiązanie.

Jaszczuroczłowiek krzywo patrzył na Zdoraka i zaczął spacerować po tutejszej świątyni Goryi. Wiedział, że był jakiś sposób, żeby oszukać ludzi, tylko nie wiedział jaki.

– Mam – po chwilowym spacerze przyszedł mu kolejny pomysł – zwołaj wszystkie gnolle.

– Na co wpadłeś mój panie?

– Zobaczysz, to na pewno jest dobre rozwiązanie.

Chwilę później cała osada znajdowała się przed paleniskiem. Zdorak przekazał Krolowi żółtą skórę, na której znajdowały się czarne plamki. Chciał pokazać gnollom, że zrzekł się władzy i przekazuje ją Krolowi. Jaszczuroczłowiek od razu docenił wygodę szaty oraz miękkość od widocznej strony. Podziękował byłemu przywódcy za ten gest.

Dopiero, gdy były przywódca gnolli ściągnął z siebie skórę i wręczył ją Krolowi jaszczuroczłowiek dostrzegł, że Zdorak miał wyciągnięte wszelkie włosy na wysokości żeber. Zielonołuskowego przeszył dreszcz, bo przypomniał sobie, jaki ból mu doskwierał, kiedy łuski odchodziły mu od skóry.

Krol zauważył Broana, który otrzymał dodatkową pręgę przez klatkę piersiową oraz Kroicia machającego do niego ręką pozbawionej skóry. Pozostałe gnolle również nie wyglądały najlepiej. Zielonołuskowy dostrzegł, że część z nich nie miało oka, inni mieli łapy zawinięte w temblaku, a jeszcze inni trudności z wyprostowaniem się.

Krol znał to z własnego doświadczenia. Bicz wyrządzał dużo zła. Stanął przed gongiem i rozpoczął przemówienie.

– Zrozumiałem, skąd w was tak wielkie przywiązanie do ludzi. Wiem, że niektórzy z was dalej obwiniają siedzącego obok mnie Zdoraka, ale prawda jest taka, że uległ kłamstwu ludzkiemu po to, żeby was chronić. To nie on jest winny tylko ludzie.

Nastały szmery wśród gnolli. Krol widział wśród nich zapał i chęć walki z wszystkim co ludzkie, w tym również ze Zdorakiem, którego niektórzy nadal uważali za zdrajcę. Wiedział, że miał pozycję wśród nich. Był ich wybrańcem, który miał ich poprowadzić do wolności. Jaszczuroczłowiek mając ich uwagę mówił dalej.

Dalsza część opowiadania poniżej

Jeżeli treść opowiadania Ci się spodobała i chciałbyś wpłynąć na rozwój świata literackiego, to serdecznie zachęcam Cię do sprawdzenia mojego Patronite. Kliknij w poniższe logo.

 

Albo postaw mi kawę, będę serdecznie za nią wdzięczny:

– Jesteście pod wpływem klątwy, która utrzymuje się z tego ogniska. – Wskazał na palenisko przed sobą. – Ugaszenie go, również nie pomoże. Opłacenie ludzi, również nie pomogło. Wiem, że w myślach macie nienawiść do ludzi, ale klątwa blokuje wam niegodziwe działania przeciwko ludziom. Prawda jest taka, że to też jest ich sposób walki. Podstęp. Skoro oni są podstępni. Również i my bądźmy.

– W jaki sposób? – zapytał Broan.

– Zabierzmy im, ich składniki do klątwy.

– Mój panie, ale wtedy zrozumieją, że to my za to odpowiadamy – zaoponował Zdorak.

– Część podrzucimy ludziom, a część weźmiemy dla siebie. Kto się pisze na to zadanie?

Natychmiast ręce do góry podnieśli Broan i Kroić. Krol ucieszył się z ich chęci. Sympatyzował z oszczędnym w słowach gnollem oraz pozbawionym skóry na dłoniach Kroiciem.

– Mój panie, a co z nami? – zapytał jeden z gnolli.

– Robicie wszystko, aby ludzie się nie domyślili, że ja, Broan oraz Kroić idziemy na łowy.

– Mój panie – rzekł Zdorak – weź listę składników do przygotowania magicznego wywaru. Wszystkie je czerpiemy od ludzi.

Wziął listę od Zdoraka i przyjrzał się jej.

– Moglistego Dyniacza, to znajdziecie wszędzie na bagnach – powiedział do tłumu, kiedy przeczytał pierwszą rzecz z listy. Pozostałe składniki nic mu nie mówiły. – Wystarczy, że zbierzemy wszystkie mogliste dyniacze znajdujące się w pobliżu Gazi.

– A jak ta roślina wygląda? – Krol usłyszał pytanie z tłumu, lecz nie potrafił zlokalizować jego nadawcy.

– Ma pomarańczowe liście, które od środka rozkładają się na zewnątrz. Zazwyczaj tworzą taki piękny bukiet. Tylko łatwo go pomylić z bagiennym torfem, który wygląda podobnie, ale pod liśćmi ma czarne duże kropki. Pamiętajcie, by ich nie zrywać, bo to rośliny trujące. Czy ktoś z Was ma jakieś pytania? – Odpowiedziała mu cisza. – Zatem odwracajmy uwagę ludzi od naszych przygotowań. Już nigdy nie będą wami pomiatać.

– Krol! Krol! Krol! Krol! – skandował tłum.

 

Od kiedy rozpoczęła się mobilizacja wojsk Gradenii do wojny z Bestretą praca przy budowie mostu stawała się znośna. Nawet wbijanie filarów podtrzymujących most szło sprawniej. Mokar dostrzegł mniejszą liczbę strażników oraz noszone kamienie były lżejsze. Jego rany na skórze zaczęły się zabliźniać, a on odzyskiwał nowe siły.  Gdy Krap powiedział im, że Krol spotkał gnolli i został ich przywódcą, przypłynęły do niego nowe siły.

Niebieskołuskowy coraz bardziej rozumiał, że rebelia rzeczywiście miała sens i szansę powodzenia. Razem z gnollami mogli zrobić znacznie więcej. W świątyni wytwarzali broń, szkolili się do walki, powstały już nawet sekcje mieczników, miotaczy, dzidowników czy tarczowników. Zaczynali przypominać armię. Nie byli zbieraniną zwykłych jaszczuroludzi, tylko wojskiem, które w przyszłości wypędzi ludzi z Ragilii. Mieli jeden problem.

– Inja, nie damy rady nimi wszystkimi dowodzić – rzekł Mokar do ukochanej Krapa, kiedy znajdowali się w świątyni Goryi. – Krol będzie panował nad nami i gnollami, ale sam nie da rady z wszystkimi.

– Rozmawiałam też o tym samym z Oranią i zasugerowała, żeby Krol delegował zadania podległym sobie. On ma odpowiadać za kluczowe kwestie, a nie za to, czy rozkaz zostanie wysłuchany.

– Nic z tego nie rozumiem. Mówisz do mnie słownictwem, którego nie znam.

– Również i ja nic z tego nie zrozumiałam. Spotkajmy się z Oranią, myślę, że nam to wyjaśni.

 

Zbliżał się wieczór, kiedy Mokar. Krap i Inja zeszli z placu budowy. Dalszą opiekę nad odwracaniem uwagi ludzi od rebelii przejął Koras. Riba został oddelegowany do trzymania kontaktu między jaszczuroludźmi budującymi most, a tymi pracującymi w kopalniach. Od momentu, kiedy ich zobaczyli relacja między nimi zaczęła się zagłębiać. Mieli wspólny cel, wypędzić ludzi z Ragilii.

Weszli do pnia drzewa, do którego chwilę później przyszła Orania w luksusowych i pobrudzonych szatach. Dyszała głośno, jakby biegła nie zatrzymując się.

– Oranio, co się stało? – zmartwiła się Inja.

– Przepraszam, ale dowiedziałam się czegoś strasznego.

– Złap oddech – uspokoił ją Krap, który wręczył jej wody do picia. Zrobiła kilka szybkich i głębokich łyków, po czym uspokoiła swój oddech. – Dasz rady mówić? – Skinęła mu. – Co się dzieje?

– Wojna Gradenii z Bestretą staje się faktem i już król Waren poczynił pierwsze kroki ofensywne.

– To dobrze, to najlepszy czas na rebelię – wywnioskował Mokar.

– Też tak myślałam, ale dzisiaj przybył wysłannik króla Warena do pałacu barona. Powiedział wprost, że Bestreta ma armię większą, niźli się spodziewaliśmy. Przez co główny atak jest w stanie odeprzeć, a kontrofensywę wyprowadzić od północy.

– Co to znaczy? – spytała Inja.

– Nastąpi uderzenie z dwóch stron – zarówno od równiny Magnuma, jak i rzeki Wida.

– Zaraz, zaraz – wszedł jej Krap w słowo – czy rzeka Wida, to nie jest ta, którą ludzie dostarczają nam kamienie do budowy mostu? – Skinęła mu. – To w takim razie Bestreta wyświadczy nam przysługę i pokona ludzi i już będziemy wolni – wywnioskował z nadzieją w ustach.

– Będzie jeszcze gorzej – rzekła Orania. – Możecie mi wierzyć lub nie, ale jeśli Bestreta zdobywa rejony, to nie po to, żeby wspaniałomyślnie ratować ludy tam żyjące spod opresji innych. To są barbarzyńcy najgorszego sortu, istoty, które za nic mają życie. Możecie ludzi nienawidzić, ale uwierzcie mi, że jak Bestreta przejmie władzę nad Ragilią, wtedy nie będziecie mieli żadnych praw. Nawet prawa do życia.

 

Kolejna część opowiadania w następny wtorek o godz: 16:00

Zainteresowany dalszą częścią? Jeśli tak to kliknij poniżej „Następny wpis”.

Sprawdź moje media społecznościowe:

https://www.facebook.com/KamilSobikPisarz

https://www.instagram.com/kamil_sobik_pisarz

 

Jeśli chcesz poznać inne moje opowiadania, czy powieści, fantastyka i nie tylko, to zapraszam do sklepu:

/sklep/