Charna Aberville · 24 września 2024

Powstanie Ragilii – Rozdział 13 – część 2 – fantastyka

Rozdział 13 – część 2 – fantastyka w najlepszej postaci

Fantastyka w najlepszej postaci 🙂

Nastały czasy, których ani Krol, ani Mokar, ani Krap czy nawet najstarsi jaszczuroludzie żyjący w Itrapie nie pamiętali. Od momentu dekretu barona mówiącego o równości względem prawa dla mieszkańców Ragilii w Itrapie zapanował pozorny spokój. Żołnierze już nie zmuszali pobratymców Krola do budowy mostu, bo mieli za zadanie ich przyuczyć do noszenia broni, by stanęli do walki z barbarzyńcami z Bestrety.

W dalszym ciągu Gradenianie niechętnie patrzyli na nich. Nadal niektórzy strażnicy chcieli znęcać się nad jaszczuroludźmi, lecz w zamian spotykały ich nieprzyjemności prawne. Rozpoczynały się rozprawy, które najczęściej kończyły się odebraniem żołdu.

Od tej chwili każdy jaszczuroczłowiek zdolny do noszenia broni znajdował się w koszarach i odbywał szkolenie wojskowe. Uczyli się walki bronią, zarówno tnącą, jak i obuchową, strzelali z łuku, a część z nich po raz pierwszy dosiadała konia, co z początku kończyło się brakiem opanowania wierzchowca. Początkujący często lądowali na ziemi, co wywoływało salwę śmiechu wśród kawalerzystów i czempionów.

Od momentu, kiedy zostali przyjęci, jako pełnoprawni żołnierze Gradenii, jeszcze częściej spotykali się potajemnie, ale tylko po to, żeby omawiać sytuację panującą na froncie. Wojna z Bestretą działa się już na całej linii frontu. Gazi wciąż się opierała najeźdźcom, a w innych portach Ragilii nie było dobrego połączenia z pozostałą częścią półwyspu, przez co przemarsz wojsk byłby utrudniony. Sytuacja na południowej granicy również była podobna, jak w przypadku Gazi.

Nastała wojna pozycyjna i dopóki wszelkie graniczne punkty się opierały nie było mowy o jakimkolwiek przejęciu inicjatywy przez którąś ze stron. Również i tym razem tematem spotkań jaszczuroludzii i Oranii była sytuacja na froncie.

– Jestem pod pełnym wrażeniem dowodzenia lorda Kardisza – rzekła Orania, gdy patrzyła na mapę. – Armia złożona z kilkudziesięciu wojów wciąż pilnuje, żeby Gazi nie była otoczona przez armię Lortara. Utrudniają desant królewskim jednostkom barbarzyńcy, przez co nie może się przebić w głąb Ragilii.

– W takim razie to idealna okazja na atak – rzekł Koras. – Zaatakujmy ludzi i wyrzućmy stąd barbarzyńców. Będziemy mieli Ragilię wyłącznie dla siebie.

– Koras, czy ty siebie słyszysz? – spytała retorycznie kobieta. – Nawet przy założeniu, że pokonacie ludzi, to wielu z was zginie, co skrzętnie wykorzystają barbarzyńcy.

– I ja również uważam, że Orania ma rację.

Wszyscy usłyszeli głos w jamie, którego zaczęli poszukiwać, lecz poza nimi nikogo nie było. Chwilę później ściana w świątyni rozwarła się, a z przejścia wyszedł niebieskołuskowy jaszczuroczłowiek z szatami kapłańskimi.

– Również uważam, że nie należy walczyć z ludźmi, tylko razem z Gradenią przepędzić barbarzyńców.

– Korindan? – spytała Orania.

– Ogran, bądź pozdrowiony – powiedział Krol. – Dawno cię nie widzieliśmy.

– Korindan? A kto to taki? – Kapłan podniósł prawą powiekę do góry, aby wprowadzić Oranię w błąd. – Również przyjemnie mi was widzieć moi towarzysze.

Dalsza część opowiadania poniżej

Jeżeli treść opowiadania Ci się spodobała i chciałbyś wpłynąć na rozwój świata literackiego, to serdecznie zachęcam Cię do sprawdzenia mojego Patronite. Kliknij w poniższe logo. I niech fantastyka będzie z nami 🙂

Albo postaw mi kawę, będę serdecznie za nią wdzięczny:

– Przepraszam, pomyliłam cię z kimś – oznajmiła, choć nie była przekonana. Miała wrażenie, że Ogran miał taki sam głos, co głos z pałacu, z którym rozmawiała.

– Nad czym się zastanawiacie moi mili? – zainteresował się kapłan.

– Jak najlepiej pomóc ludziom – postawiła sprawę jasno Inja.

– Pokazałam im, jak wygląda sytuacja na froncie bezpośrednio od naszych informatorów – głos zabrała Orania. – Na ich podstawie wojna toczy się w Gazi. Na morzu Ragilijskim, gdzie flota Gradenian skutecznie nie dopuszcza do desantu barbarzyńców oraz na południowej granicy, gdzie przygraniczne twierdze jak: Żelazny grot, Opszak, Trazyntia czy Horowa mora wciąż są w rękach Gradeniańskich.

Ogran doskonale wiedział, jak wyglądała sytuacja na froncie i cieszył się, że nie dochodziło do przełamania wojsk gradeniańskich i bestreckich. Plan działał jak należy.

– W takim razie czemu nie pójdziecie z ludźmi walczyć? – dociekał Ogran. – Co wam przeszkadza?

– Inja i Orania, których słucha Krol – powiedział zniesmaczony Riba, do którego dołączył Koras.

– Nie jesteśmy jeszcze wyszkoleni do walki, więc nie chcemy być pierwszymi, którzy zginą w tej walce – odrzekł Krol. – Chcemy walczyć, ale nie zginąć.

– Tak się teraz zastanawiam o powodach waszej walki. – Podrapał się po głowie Ogran. – Przecież już nie jesteście niewolnikami, to czemu chcecie walczyć?

– Wciąż jesteśmy zależni od ludzi – powiedział Krap.

– Ludziom nie można ufać, bo prędzej nas zabiją niż dotrzymają swoich obietnic. – Zgodził się z Krapem Koras.

– Jednak jesteście traktowani tak samo jak ludzie, to dlaczego chcecie z nimi walczyć? – Jeszcze raz zapytał Ogran. – Czy w wolności właśnie nie chodzi o to, że jesteście traktowani tak samo, jak ludzie?

– Ludzie wciąż tu są, a nie powinno ich być – odparł Krol. – Nie zadowala nas obecność ludzi w Ragilii. To jest wielka kpina, że w dalszym ciągu musimy ich słuchać – oznajmił dobitnie zielonołuskowy, na co zgodzili się wszyscy jaszczuroludzie. Orania jedynie nie dawała tego po sobie poznać, ale również zgadzała się ze zdaniem rodowitych mieszkańców Ragilii.

– W takim razie walczcie – rzekł Ogran, który znikł w ścianie świątynii.

– Ogran! Ogran! Wracaj! Potrzebujemy cię! – krzyczał Mokar, lecz wraz ze zniknięciem kapłana znikł również kurz, który kapłan wzniósł.

– Czy to jest ten Ogran, o którym mówiliście? – zapytała Orania, na co wszyscy jej skinęli głową. – Spodziewałam się, że bardziej nam pomoże – rzekła zażenowana jego postawą.

– Nikt nie jest w stanie go zrozumieć – powiedział Mokar.

Mieli nadal rozmawiać o sytuacji na froncie, lecz złota ważka wleciała do świątynii. Falująco zmierzała w kierunku Krola, który złapał ją w ostatniej chwili, nim zwierzę z wielkim łoskotem upadło na ziemię. Dostrzegł, że na jej tułowiu przewieszono list. Spodziewał się, że jest od Zdoraka.

– Dajcie ważce pić i jeść – polecił Krol spiskowcom.

Kroić i Broan jako pierwsi znaleźli się przy Krapie, któremu Krol podał list. Czerwonołuskowy natychmiast rozwinął list i zaczął czytać.

Mój panie, nie mam czasu pisać tego listu, więc wybacz mi za mój nietakt. Gdy czytasz ten list Gazi została podbita. Gdy zbieraliśmy moglistego dyniacza razem z Arinem dostrzegliśmy wielkie małpy, które niszczyły drzewa bagien i biegły w kierunku portu. Pokonali armię ludzi i przebili się przez mury miasta. Uciekamy razem z pobratymcami do was. Przepraszam, że zawiodłem mój panie.

Zdorak

Wszystkich ogarnęło przerażenie, a Orania skwitowało to, co usłyszeli, na swój sposób:

– Gazi zostało podbite, a więc następnym celem jest Itrapa, a potem po moście podbój Gradenii.

Kolejna część opowiadania w następny wtorek o godz: 16:00

Zainteresowany dalszą częścią? Jeśli tak to kliknij poniżej „Następny wpis”.

Sprawdź moje media społecznościowe:

https://www.facebook.com/KamilSobikPisarz

https://www.instagram.com/kamil_sobik_pisarz

Jeśli chcesz poznać inne moje opowiadania, czy powieści, fantastyka i nie tylko, to zapraszam do sklepu:

/sklep/

Czytelnia

Pozostałe wpisy

Fragmenty, kulisy pisania, rekomendacje. Krótkie wpisy — z drogą do książki.

  • Pozostałe wpisy

    Z bloga pisarza: Czy pisarz powinien przejmować się opinią czytelników?

    Mogłoby się wydawać, że pytanie jest bezzasadne. Jak pisarz może nie liczyć się z opinią swoich czytelników? Przecież to dla nich pisze swoje powieści, to dzięki im zarabia pieniądze na chleb i opłacenie rachunków i co najważniejsze, z ich powodu istnieje. Czy pisarza stać na to, aby nie przejmował się opinią swoich czytelników? Zapraszam do […]

  • Pozostałe wpisy

    Z bloga pisarza: Czy literatura w Polsce potrzebuje zmian?

    Trafiłem na tiktoka pani Dagmary Leszkowicz-Załuskiej (link do filmu: https://www.tiktok.com/@dagjoanna/video/7621597043051515169?q=Dagmara%20leszkowicz&t=1774626104831), który mówi o zmianach, jakie powinny się zadziać na rynku literackim. Nie ukrywam, że nawet ja będąc pisarzem przez pięć lat (nie liczę lat pisania do szuflady) dostrzegłem wiele mankamentów jeżeli chodzi o rynek literacki. Z perspektywy czytelnika te mankamenty, o których wspomnę za chwilę […]

  • Pozostałe wpisy

    Z bloga pisarza: Czy obecność na targach książki ma sens?

    Właśnie wróciłem z Poznańskich Targów Książki i w tym artykule muszę się z Wami czymś podzielić. Zawsze staram się być optymistą i z optymizmem patrzeć na świat, ale ostatnie wydarzenia w moim życiu, plus wszechogarniająca presja, nie pomaga mi pozytywnie patrzeć w przyszłość. Odpowiedzmy sobie na pytanie. Czy obecność na targach książki ma jeszcze sens? […]

  • Darmowa wysyłka

    Zamówienia powyżej 150 zł

  • Wsparcie 7 dni

    Odpowiadamy w 24h

  • 14 dni na zwrot

    Bez tłumaczenia powodu

  • Bezpieczne płatności

    Przelewy24 / BLIK

Płatności obsługuje

Dostawy